Tematem dzisiejszego wpisu jest to, czego uczą na przedmiotach humanistycznych, a raczej nie uczą.
Na lekcji polskiego w środę analizowaliśmy i interpretowaliśmy "Psalm 91" Jana Kochanowskiego i mieliśmy odczytać ukryte znaczenie fragmnetów tekstów. I byl taki fragment: I w zaraźliwym powietrzu ratuje, trzeba było odczytać znaczenie frazy zaraźliwe powietrze. Ja powiedziałem, że to może być pokusa(kilka osób mnie poparło i dodało swoje, że to może być "diabeł" itp.), a osobą która ratuje od tej pokusy to Bóg; autor Jan Kochanowski żył 450 lat temu, więc można by powiedzieć, że był religijny, więc wszystko pasowałoby do siebie. Ale jedyną słuszna interpretacją w podręczniku dla nauczyciela było, że zaraźliwe powietrze to mór, choroby i jest to jedyna słuszna interpretacja.tutaj piszą, każdy czyta wiersz na swój sposób, dlatego nie rozumiem systuacji, która była na języku polskim, nauczycielka nawet nie starała się naszej interpretacji zrozumieć, nie ma dyskusji, nauczyciel nie wyjaśnia dlaczego interpretacja z książki pasuje lepiej od innych. Czy takim czymś nauczyciel uczy nas interpretować i analizować wiersze?
Powiecie, że musi być jakaś prawidłowa odpowiedź, żeby ocenić umiejętności i pracę ucznia. Nie musi, wystarczy, że będzie:
1 pkt - uczeń wyjaśnił znaczenie frazy oraz uzasadnił uzasadnił, dlaczego frazę należy odczytywać w ten sposób.
No tak trzeba więcej miejsca na kartce, ale przynajmniej uczeń nauczyłby się uzasadniania swojego zdania, umiejętności samodzielnego myślenia, analizy i interpretacji wierszy. Czyż nie tego uczeń powienien się uczyć na jęz. polskim?
Jeśli dalej przedmioty, które mają uczyć smodzielnego myślenia, będą uczyły myśleć wg. jednego słusznego schematu, to będzie dalej taka sytuacja na wyborach, damy się zmanipulować. PS: Boję się egzaminu gimnazjalnego z przedmiotów humanistycznych.
Dzisiaj postanowiłem o związku anarchizmu z patriotyzmem, jest to odpowiedź na zarzuty większości zwolenników państwa, którzy twierdzą, że anarchizm wyklucza patriotyzm.
Najpierw trzeba wiedzieć, co to jest patriotyzm:
patriotyzm [łac. < gr.], szacunek i umiłowanie ojczyzny, gotowość do poświęcenia się dla niej i narodu. Poczucie silnej więzi emocjonalnej i społ. z nar., jego kult. i tradycją, łączy się z szacunkiem dla innych narodów, wynaturzeniem patriotyzmu jest szownizm.
patriotyzm lokalny - miłość do stron rodzinnych, do miejsca urodzenia i wychowania, miejsca zamieszkania oraz
patriotyzm regionalny - przywiązanie do krainy, dzielnicy kraju.
Wbrew opiniom niektórych katolików, nie trzeba wierzyć w Boga, żeby być patriotą.
Dobra idźmy dalej szacunek i umiłowanie ojczyzny, gotowość do poświęcenia się dla niej i narodu. Ojczyzna to miejsce urodzenia, okolice zamieszkania, to jest tzw. mała ojczyzna. Natomiast duża ojczyzna to teren w obrębie, ktorego mieszkają ludzie mający:
wspólną historię,
przodków mówiących tych samym językiem,
czują się ze sobą związani
A naród, to nie teren tylko ludzie spełniający ten warunek. Więc Naród to nie ludzie mieszkający w Polsce, a Ojczyzną nie jest państwo Rzeczpospolita Polska. Miłość do ludzi, terytorium, a nie do państwa i instytucji państwowych.
Reszta też nie mówi, też o warunkach, których nie może spełnić anarchista. Więc mogę się cieszyć, jestem patriotą.
Gdyby był anarchizm byłoby więcej patriotów, a zwłaszcza patriotów do małej ojczyzny, ponieważ nie byłoby formalnej władzy, więc trzeba byłoby ufać sąsiadom, ludziom ze swojego miejsca zamieszkania. Ludzie z "małej ojczyzny" byliby silniej związani ze sobą.
Nie byłoby granic, nie byłoby wojska. Wtedy w każdym odrodziłyby uczucia patriotyczne, ponieważ nie będzie przymusu ze strony państwa, aby zachować tradycję, obyczaję, znać historię, mówić językiem narodowym, więc ludzie samiby by dbali, aby zachować swoją historię, obyczaje, język, gdyż wiedziliiby, że to od ich aktywności, przestrzegania własnych tradycji, zależeć będzie czy będzie ktoś pamiętał o ich narodzie, jak w prywatnych szkołach będzie traktowany ich język, czy ulegną wpływom innych narodów i będą tzw. grupy "rosyjsko-polskie", "niemiecko-polskie".
Byłoby też mniej przajawów nacjonalizmu, czy szowinizmu, czy rasizmu, ponieważ w danym społeczeństwie po zniknięcu granic, żyliby ludzie różnych narodowości, więc musieliby się akceptować dla dobra siebie. Natomiast nie wykluczyłoby lepszego traktowania osób tej samej narodowości, ponieważ spotkanie osoby tej samej narodowości w świecie bez granic nie byłoby tak częste jak jest teraz.
Powyżej udowodniłem, że w człowiek o poglądach anarchistycznych może być patriotą bez rozdwojenia jaźni czy innych podobnych do tej chorób.
Co chowasz dla siebie już straciłeś. Co dajesz, to na zawsze będzie twoje. Czwartkowa katecheza opierała się na tym cytacie, na katechezie toczyła się zażarta dyskusja, w której ja brałem udział. Postaram się omówić i skomentować ten cytat..
Na katechezie mieliśmy zinterpretować ten cytat, lecz niestety nad jedną interpetacją tego cytatu wywiązał się dyskusja, mianowicie nad sprawami materialnymi, a moją uczuciową interpretację tematu ksiądz nie skomentował. Pewnie miał w programie, żeby nakierować dyskusję na ten tok, właśnie widać jak w katolicyzmie jest traktowane samodzielne myślenie, niepodążające za utartymi schematami. No dobra pierwsze skomentuję interpretację opartą o sprawy materialne.
Sprawy materialne[życie ziemskie + rzeczy]
Ta interpretacja to, że jeśli pozostawimy dla siebie, to nie dostaniemy nagrodę w niebie, jeśli zaś komuś damy to wiadomo co. Ja bym natomiast podsunął interpretację, jeśli coś zostawimy dla siebie, a jest nam to niepotrzebne, to nam to zniszczeje, ponieważ nie będziemy się tym zajmować; natomiast jeśli komuś coś oddamy, to ta osoba raczej :D będzie o tym pamiętać i będzie nam dziękować, oraz pozostanie to zadbane i będzie dłużej istnieć. Ta moja druga interpretacja jest tylko dla rzeczy niepotrzebnych, natomiast dla rzeczy potrzebnych pozostaje nam druga interpretacja. Osoby, które oddaję rzeczy potrzebne, powinny być szanowane, lecz o tym ładnie napisał RAZ 79w notce na swoim blogu.
Od interpretacji cytatu sprawa przeszła do jałmużny i ile jej dawać. Problem w jakiej ilości dawać jałmużne został nierozwiązny na katechezie. Wielkość pojedyńczych datków została rozwiązana, ja uważam, że należy dawać to co nam zbywa, czyli jakieś drobniaki, żebrak trochę zbierze, gdy 200 osób wrzuci po 1zł, ksiądz natomiast uważa, że osoba, która daję taką ilość, która coś dla niej znaczy, jest bohaterem, ja uważam, że głupcem[zaraz wytłumaczę dlaczego].
Problem sumy jaką przeznaczyć w miesiącu na jałmużny czy jakieś datki został rozwiązany, lecz dlatego, że ja na ten temat się nie wypowiadałem. Ksiądz mówi, że należy taką ilość oddać, żeby stać się świętym, czyli bardzo dużo[nieraz życie za kogoś] i takich ludzi uważa za bohaterów. Ja takich ludzich, którzy oddali tak dużo, że znacznie pogorszył się ich stan majątkowy, uważam za głupców, gdyż taki człowiek co sobie poradził w życiu, mógłby przecież oddać trochę, resztę pieniędzy pomnożyć i część jej oddać. Dzięki takiemu postepowaniu osoba mogłaby pomóc większej ilości ludzi.
Jeśli chodzi o oddanie czego bardzo dużej wielkości, czyli życia, ksiądz posłużył się manipulacją, bo dał przykład jakiegoś tam człowieka, który oddał życie za kogoś w obozie koncetracyjnym. Była to manipulacja, ponieważ ten człowiek nie mógł nic innego oddać, a też by za kilka dni prawdopodbnie stracił to życie.
Problem, komu należy dawać jałmużnę, nie został rozwiązany, gdyż zadzownił dzwonek, a taka fajna dyskusja się wywiązała. Ksiądz obstawał przy tym, że nie zależnie komu dajemy kasę, to i tak zbliżamy się tak samo do "świętości"; uważa, że nie powinno nas interesować nas czy ta osoba te pieniądze przepije, czy przeje, czy odda komuś bardziej potrzębującemu. Lecz ja uważam, że to pokazuje nasz egoizm i oddala nas od "świętości", gdyż naszym celem staje się sama "świętość", a nie polepszanie świata, rozszerzanie dobra. Równie dobrze mógłbym rzucić 1000 zł w 1zł lecą helikopterem na Warszawa, jestem dobry, bo oddałem ludziom pieniądze. Właśnie to mnie daroczyńce powinno mnie interesować, co ta osoba zrobi z pieniędzmi; i nie zgadzam się z tym, że jak już dam komuś te pieniądze, to nie są moje pieniądze, więc nie powinno mnie interesować co ta osoba z pieniędzmi robi, właśnie że powinny "świętego" interesować ludzie, żeby był "świętym". Osobom, które np. przepijają pieniądze należy pomóc, lecz nie w sposób dawania pieniędzy na picie. Popełniamy dwa "grzechy", dając niewłaściwej osobie pieniądze,: np. pogłębiamy ją w swoim nałogu oraz pieniądze mogliśmy dać osobie, która by te pieniądze właściwie wykorzystała.
Uczucie
Interpretacja prosta wg. mnie, być może dlatego, że nie wywiązała się nad nią dyskusja. Teza brzmi, gdy miłość lub nienawiść zachowujemy dla siebie, to te uczucia szybko zanikają, lecz gdy się nimy podzielimy z drugą osobą to na zawsze pozostanie to w naszej pamięcie, a miłość może się przerodzić w długi związek, a nienawiść w zażartą bitwę na śmierć i życie. Gdy nie okażemy swojego uczucia, to wiadome, że nic z tego nie będzie, uczucie szybko przeminie bo pojawi się nowa osoba, którą będziemy bardziej kochać lub nienawidzić. Lecz, gdy je okażemy, to sytuację okazania tego uczucia będziemy pamiętać: może być to porażka lub wspaniały początek, gdy okażemy to niezależnie co by się stało i tak to zapamiętamy.
Zaczynam też cykl komentowania katechez. Lecz nie zapomniałem o komentowaniu kolejnych rozdziałów "Czego naprawdę uczy Biblia", tylko ja nie mam czasu na czytanie tego, ale obiecuję, że w najbliżyszm czasie skomentuję kolejny rozdział.
Przypisy:
Świętość, święty to interpretacja księdza, moja to bohaterstwo, bohater.
Są tylko dwa uczucia, nie ma takiego uczucia jak obojętność, gdyż jest to brak uczucia.
Tusk chce kastrować pedofili, no znaczy, skazani mogą wybierać czy chcą zostać poddani kasteracji chemicznej.
WARSZAWA. “To dramat (…) Chciałbym, żeby w Polsce wprowadzono kastrację chemiczną nie na życzenie skazanego, ale jako element wyroku” - powiedział Donald Tusk komentując sprawę “polskiego Fritzla” z okolic Siemiatycz na konferencji prasowej - “Powiem rzecz radykalną, ale nie sądzę, żeby wobec takich indywiduów, takich kreatur, jak te przypadki, można zastosować termin człowiek. W związku z tym, nie sądzę, żeby obrona praw człowieka dotyczyła tego rodzaju zdarzeń” - dodał.
Dobra, przypuszczam, że to nie jest pod publikę :D i zaczynam analizę.
Znając sytuację w Polsce, to pedofile byliby zastraszani, zmuszania do kastracji chemicznej, przecież pedofile to najbardziej znienawidzona grupa społeczeństwa. Wolałbym, żeby pieniądze z moich podatków szły na opłatę leczenia psychiatrycznego dla tych osób niż na kastrację chemiczną. Z tego co się dzieje w Polsce, można łatwo wywnioskować, że to co narazie jest dobrowolne za kilka lat będzie to przymusowe. Gdyby pedofil chciałby się wykastrować, zrobiłby to prywatnie, po co wplątywać w to państwo?
A co z osobami, które są niesprawiedliwie skazni, a byliby namawiani i zastraszani, żeby poddać się kastracji chemicznej?
W Polsce też nie brak brutali, nawet wśród blogerów, którzy chcieliby kastrowania fizycznego, tortur cielesnych dla gwałcicieli, łamiąc prawa człowieka. Ich argumentem jest, że pedofile i gwałciciele to nie ludzie; a co może ludzi, którzy gotowi są torturować pedofilów i gwałicieli, można uznać za ludzi. Można, bo każdy jest człowiekiem, tak samo jak i zabójca jak i przeciętny człowiek. Pedofile wzbudzają gniew i obrzydzenie, to nie znaczy, że mamy ukazywać swoje najgorsze insytnkty. A gdybyśmy skazali na tortury fizyczne, w wyniku których straciłby płodność, człowieka całkowicie niewinnego, który chciałby założyć rodzinę?
EDIT:
Ale co da skazanie jednego pedofila na taką mekę. To odstraszy pedofilów, ale oni będą bali się kary, zaburzenia preferencji seksualnych nie znikną, wręcz przeciwnie będzie u nich rosła nienawiść do społeczeństwa. Będę starali się tak popełniać zakazane czyny, żeby ich nikt nie wykrył.
Myślałem, że cywilizacja z wiekiem łagodnieje, najgorsze instynkty zanikają, człowiek jest bardziej empatyczny, a tu taka fatalna pomyłka.
Zaczęła się szkoła i sobie przypomniałem o matematyce. Zainteresowałem się teorią matemtyczną, logiką, macierzami, funkcjami, liczbami zespolonymi i urojonymi(o tych to już czytam od 2005 roku), zbiorami, rzeczami, które nie są praktycznym zastosowaniem matematyki. Dzisiaj postanowiłem o logice oraz o tym co wymodziłem.
Symbol
Spójnik
Nazwa
∧
... i ...
koniukcja
∨
... lub ...
alternatywa
~
nieprawda, że ...
negacja
=>
jeżeli ..., to ...
implikacja
⇔
... wtedy i tylko wtedy, gdy ...
równoważność
I Prawo de Morgana:Negacja alternatywy jest równoważna koniukcji negacji.
~(p ∨ q) = (~p ∧ ~q)
II Prawo de Morgana:Negacja koniukcji jest równoważna alternatywy negacji.
~(p ∧ q) = (~p ∨ ~q)
Prawo negacji implikacji:
~(p => q) = p ∧ (~q)
Prawo podwójnego zaprzeczenia
~(~p) = p
Łączność
(p ∧ q) ∧ r = (p ∧ r) ∧ q
(p ∨ q) ∨ r = (p ∨ r) ∨ q
Rozdzielność
(p ∧ q) ∨ r = (p ∨ r) ∧ (q ∨ r)
(p ∨ q) ∧ r = (p ∧ r) ∨ (q ∧ r)
Koniukcja - zdanie złożone, które jest tylko wtedy prawdziwe, gdy dwa zdania składowe są prawdziwe.
1 ∧ 1 = 1
1 ∧ 0 = 0
0 ∧ 1 = 0
0 ∧ 0 = 0
Koniukcję łatwo można zapisać w równaniach, gdy jedno zdania składowe to p, drugie q, a koniukcja tych dwóch zdań to r to r = p*q .
Alternatywa - proszę zapomnieć o defincji zdania, które zawiera spójnik "lub"(zdanie rozłączne), z języka polskiego, że treści zdań składowych wzajemnie się wykluczają; zdanie to jest prawdziwe, gdy minium jedno zdanie składowe jest prawdziwe.
1 ∨ 1 = 1
1 ∨ 0 = 1
0 ∨ 1 = 1
0 ∨ 0 = 0
Alternatywę trochę trudniej zapisać, opierając się na podstawowych działaniach("*", "/", "+", "-", potęgowanie, pierwiastkowanie, wartość bezwzględna, logarytm naturalny). Wymodziłem jedynie to: r ≈ (p+q)/2 . Lecz zaokrąglanie jest nieeleganckie, drugi sposób to skorzystanie z I Prawa de Morgana.
Implikacja - zdanie warunkowe, które określa co się stanie jeśli pierwszy zdanie składowe jest prawdziwe. U tych, co się pierwsi raz spotkali z logiką, mogło budzić wątpliwości prawdziwość zdania "Jeśli będziesz grzeczny, dostaniesz cukierka", gdy dziecko dostało cukierka, chociaż było niegrzeczne. Tak się dzieje, ponieważ implikacja "zajmuje się" tym co się stanie w wypadku spełnienia pierwszego zdania, w tym zdaniu nie określa się co się ma stać w wypadku nie spełnienia pierwszego zdania, dlatego gdy pierwsze zdanie jest nieprawdziwe, zdanie jest prawdą.
1 => 1 = 1
1 => 0 = 0
0 => 1 = 1
0 => 0 = 1
Implikację łatwo można zapisać, korzystając z podstawowych działań, r = qp . Z implikacją wiąze się prawo transpozycji: (p => q) = (~p => ~q)
Negacja - zaprzeczenie zdania.
~1 = 0
~0 = 1
Negację też łatwo zapisać(r - wynik negacji): r = |p-1| .
Równoważność - jest prawdziwe tylko wtedy, gdy dwa zdania składowe mają taką samą wartość logiczną, np.: Dam ci batona wtedy i tylko wtedy, gdy dostaniesz piątkę..
(1 ⇔ 1) = 1
(1 ⇔ 0) = 0
(0 ⇔ 1) = 0
(0 ⇔ 0) = 1
Proszę zauważyć, że wartość 1 zdania złożonego jest równe tylko wtedy, gdy różnica wartości zdań składowych wynosi 0, dlatego równoważność można zapisać: r = ~|p-q| , czyli r = ||p-q|-1| .
Myślę nad stworzeniem dla zabawy(i nauki) logiki alternatywnej, która ma półprawdę, a może nawet ćwierćprawdę; stworzenie nietrudne, tylko trzeba czasu i chęci z mojej strony.