Ostatnio wyrzucałem gazety z mojego biurka i trafiłem na starego PCWorlda. Znalazłem w nim informacje o Wuali - grupowym wirtualnym dysku. Wuala udostępnia zarejestrowanemu użytkownikowi miejsce na wirtualnych dyska oraz umożliwia automatyczną synchronizację plików między komputerem użytkownika a jego wirtualnym dyskiem.
W podstawowej wersji mamy do dyspozycji 1G, ale dodatkowe miejsce i usługi (automatyczna kopia zapasowa, wersjonowanie plików) można zyskać stając się pro. Aby otrzymać taki status należy udostępniać swoje miejsce na dysku bądź kupić minimalnie 10 GB za 15€ za rok. Nie trzeba także się obawiać o bezpieczeństwo swoich danych, pliki jeszcze przed wysłaniem są szyfrowane 128-bitowym kluczem AES. Pewnie bym się nie skusił na skorzystanie z tego, gdybym nie przeczytał, że jest napisana w Javie i działa równie dobrze pod Linuksem jak pod Windowsem. A to, że nie jest ona OpenSource rekompensuje mi dostęp do swoich ważnych danych w każdym miejscu.
W czerwcu przeczytałem dużo grubszych książek, chyba ostatnie sensowne książki z tego działu w bibliotece, z którego przeważnie pożyczam. Aż dwie książki pożyczone odrzuciłem, jedną bo już czytałem, a drugą, bo słownictwo było w niej jak dla jakiegoś 13-latka. Postanowiłem się przenieść do innego działu i czytać jakieś bardziej wymagające pozycje, lepiej czytać książki, dla których jest się za młodym niż dla których jest się za starym. Ale wracając do czerwca, przeczytałem „Głębiej” i „Otchłan” z seri „Tunele” Rodericka Gordona & Briana Williamsa, „Złodziej Pioruna” z seri „Percy Jackson i bogowie olimpijscy” Ricka Riordana oraz „Ucieczka z Wichita Falls” Wiesława Wernica.