Teraz wszystko jest P2P – pobieranie plików, serwery proxy, trwają pracę nad DNS-P2P i teraz jeszcze wyszukiwarka P2P. Jednak nie dzieje się tak bez powodu, część ludzi ma dość scentralizowania m.in dlatego, że łatwo jest zdobyć dane o użytkownikach, jeśli są one na jednym centralnym serwerze oraz łatwo wstrzymać jakąś usługę wyłączając centralny serwer. Sieć YaCy została stworzona, aby być konkurencją dla Google, które posiada i przetrzymuje informacje o wszystkich użytkownikach (co wpisywali, kiedy wpisywali, jaką mają przeglądarkę itd.).
Google zna wszystkie frazy wpisałeś do wyszukiwarki i które linki kliknąłeś, wie gdzie mieszkasz, wie jaki masz adres IP, wie jakiej przeglądarki i jakie OS używasz, a jeśli masz GMaila, to również wujek G. wie, z kim utrzymujesz kontakt, a gdy zarejestrowałeś swoją witrynę w Google Analytics, to wie na jakie tematy lubisz się wypowiadać. To zdecydowanie za dużo informacji jak na jedną korporację; te informacje są również dostępne dla reklamodawców (spersonalizowanie reklamy) oraz rządów państw, które się dogadają z Google. Google nie musi tych rzeczy wiedzieć i jest na to sposób.
Jeśli skończyła Ci się gwarancja albo nie martwisz się o jej utracenie, a chcesz się pozbyć simlocka z telefonu firmy SonyEricsson, to przeczytaj ten wpis ;) Poniższy wpis opisuje jak ściągać simlocka z modelu K510i z CID 49 lub starszym (patche nie działają na CID 50), jednakże z drobnymi modyfikacjami będzie działać na podobnych modelach.
Za pomocą standardowego oprogramowania możemy tylko wgrać soft (oprogramowanie) na włączonym telefonie. A co jeśli nasza Nokia nie zamierza się włączyć, pojawia się napis "NOKIA", pyta o PIN, a później widzimy tylko biały ekran lub co gorzej nawet nie pyta się o PIN. Przyczyny takie zachowania mogą być różne np. zbyt duża liczba wiadomości, brak wolnego miejsca w pamięci telefonu, co powoduje zwiechę Noki przy włączaniu się.
Napisałem skrypt w Bashu, który zmusi wszystkich zalogowanych użytkowników do wylogowania się. Musiałem napisać, ponieważ mój skrypt do robienia automatycznych kopi zapasowych, o którym pisałem w Anacron + Tar = automat do robienia kopii zapasowych, wykłada się, gdy użytkownik robi coś w archiwizowanych katalogach. Użytkownik pewnie by się wylogował... gdyby pamiętał, że akurat tego dnia jest robiona kopia zapasowa.
Poprawianie znaku '<' na '<' pomiędzy znacznikami <code> i </code>, gdzie miałem wklejony kod jakiegoś programu, przy każdej aktualizacji postu stało się już zbyt denerwujące. Postanowiłem się za to jakoś zabrać, jeśli ja to z automatu robię, to i komputer będzie potrafił to zrobić. Musiałem sam napisać odpowiedni kod, bo do takiego banalnego zadania nie zatrudnia się rozbudowanych edytorów WYSIWYG. Bez mojego zmysłu programistycznego pewnie zrobiłbym to w PHP, jednak JavaScript jest lepszym rozwiązaniem (odpowiedź w zakończeniu).
Co może być takiego trudnego we włączeniu kompresji GZIP na stronie? Prawdopodobnie nic, jeśli ma się dostęp do pliku php.ini lub dyrektywy "php_value" w pliku .htaccess działają. Jednak na serwerze wirtualnym (w większości przypadków) takiej wygody nie mamy. A i żeby nie było nie chodzi mi tu o kompresje plików z końcówką .php, bo to się włącza kilkoma linijkami. Rzecz rozbija się o kompresję plików .css, .js, czyli plików nieprzetwarzanych przez interpreter php.
Ostatnio przez problem referencji w foreach i burzę mój blog był nieużywalny przez prawie pół dnia. Kod mojego CMS jest bardzo rozbudowany, więc uchwycenie tego błędu było bardzo trudne, lecz najgorsze chyba było to, że nawet bym tego nie podejrzewał o powodowanie się wysypywania kodu. To jest bardziej nieuchwytne niż niezaincjowawany wskaźnik w C++.
Ostatnio wyrzucałem gazety z mojego biurka i trafiłem na starego PCWorlda. Znalazłem w nim informacje o Wuali - grupowym wirtualnym dysku. Wuala udostępnia zarejestrowanemu użytkownikowi miejsce na wirtualnych dyska oraz umożliwia automatyczną synchronizację plików między komputerem użytkownika a jego wirtualnym dyskiem.
W podstawowej wersji mamy do dyspozycji 1G, ale dodatkowe miejsce i usługi (automatyczna kopia zapasowa, wersjonowanie plików) można zyskać stając się pro. Aby otrzymać taki status należy udostępniać swoje miejsce na dysku bądź kupić minimalnie 10 GB za 15€ za rok. Nie trzeba także się obawiać o bezpieczeństwo swoich danych, pliki jeszcze przed wysłaniem są szyfrowane 128-bitowym kluczem AES. Pewnie bym się nie skusił na skorzystanie z tego, gdybym nie przeczytał, że jest napisana w Javie i działa równie dobrze pod Linuksem jak pod Windowsem. A to, że nie jest ona OpenSource rekompensuje mi dostęp do swoich ważnych danych w każdym miejscu.
W końcu wziąłem się za kompilację kernela. Trochę czasu straciłem, bo kompilowałem aż trzy razy, ale rezultatem tego jest poradnik i kolejne doświadczenie. Jedak to nie było z nudów, w tym wypadku okoliczności mnie do tego zmusiły, a właściwe moduł nvidiafb.
***
Jak każdy Linuksowiec wie, względu ideologiczne nieraz należy odłożyć na bok, gdy chodzi o sprzęt, a właściwie sterowniki do niego. Chcąc grać w gry, które można nazwać grami XXI wieku, niestety jeszcze (niedługo się to zmieni) muszę używać zamkniętych sterowników od NVIDI. I właśnie w nowej wersji kernela debianowego domyślnie jest wkompilowany moduł nvidiafb (otwarty sterownik), który uniemożliwia zainstalowanie zamkniętego sterownika.
***
To była taka mała dygresja, ale wracając do tematu, musiałem przekompilować cały kernel. A jak już cały kernel, to wolałem sobie ściągnąć najnowszego, poradnik będzie pokazywał jak skompilować kernela 2.6.34 (kompilacja innych kerneli wygląda podobnie, jedynie zmieniamy numerki).