Rzeszów - miasto - zachowania ludzi

Tagi: , , , , ,
Kategoria:

Do Rzeszowa jeżdżę w soboty na SMI, gdyby nie to, to w Rzeszowie bym się nie pojawiał. Wiele osób już pisało, że mieście można spotkać róznych ludzi, różnie zachowujących się itd. I w moim przypadku, a raczej w przypadku Rzeszowa, to się potwierdziło. W dzisiejszym poście napiszę z jakimi zachowaniami spotkałem się pół roku zajęć.

Oszust czy prawdomówny

Jest jesienna sobota. Maszeruję zamyślony ulicą Krakowską. A tu nagle wyskakuje jakiś gość przede mnie. Pyta się, czy mu nie dam 6 zł na bilet do Lublina, na początku zastrzegł, że nie jest pijakiem. Nie wiem, czy mu uwierzyłem, czy nie, ale odmówiłem. Więc on zmniejszył stawkę do 1 zł, tak jak w poprzednim przypadku powiedziałem, że mi zabraknie na bilet(tym razem kłamałem). I na tym się skończyło. Lecz burza w moim umyśle trwa, czy kłamał, czy mówił prawdę? Gdyby jeszcze raz mi się to zdarzyło, to poprosiłbym o udowodnienie, że pochodzi z Lublina. Żałuję, że nie poprowadziłem dłuższej konwersacji.

Dziecko neo w realu

Oh, yea! To jest to. Idę tylnym wyjściem, przez parking obok WSiZ, oglądam się w około. Mój spojrzenie zatrzymuję się na grupce dwóch osób złożonej wg moich przypuszczeń z siostry i brata(nie wyglądali na parę). Oczy wychwytują szczegóły. Włącza się radar ostrzegawczy - "Warning!. He can be neo child". Rodzeństwo zmierz w kierunku WSiZ. Ja, jak zwykle jestem ciekawski, oglądam się do tyłu... -Spierdalaj - krzyczy chłopak. Nic nie odpowiedziałem, tylko odwróciłem się z prowokującym, głupawym uśmiechem na twarzy. On to zauważył i powiedział: "Spierdalaj! Spierdalaj!". Teraz już wiedziałem - dziecko neo na 100%. Zatrzymali się na parkingu ona zapala papierosa, a ja jeszcze na pożegnanie uśmiecham się do jej brata, wywołując u niego kolejną wiązankę, gdzie "spierdalaj" jest wyrazem, przecinkiem i kropką. Jednego nie mogą rozgryźć... Czego jego siostra się nie zareagowała?

Nadpobudliwa

Tym razem idę też ulicą Krakowską, ale w stronę rynku. Zauważam przystanek i zwykłych ludzie oraz dość niską kobietę rozmawiają przez telefon. Dochodzę do niej i słyszę jak krzyczy do telefonu wulgaryzmy. Mijam ją, oglądam się, cóż, na to nic nie poradzę. A tu: "Spierdalaj skurwysynie" skierowane do mnie(wiem, że do mnie, bo to widziałem). Nic się nie odzywam, podnoszę dumnie głowę do góry, prostuje się, stawiam dumny krok. Odchodzę. Do chamów się nie odzywam.

Człowiek na haju w autobusie

Jadę autobusikiem do domku. Siadłem jak zawsze przy oknie, miejsce obok mnie było wolne. Za chwile pojawia się młody człowiek, pyta się czy wolne. Odpowiadam twierdząco. Nie zauważyłem, że jest łysy, że ma dres, że ma glany, bo patrzyłem tylko kątem oka. Od początku mi się wydawał jakiś taki pijany lub coś w tym stylu. Później, gdy znudziła mi się gierka na komórce zacząłem przyglądać mu się. Zauważyłem podkrążone oczy, że żyły w oczach ma bardziej czerwone. Na początku próbował nieudolnie ukraść kobiecie siedzącej przed nim, lecz ona to zauważyła wcześniej niż ja miałem zamiar to powiedzieć. Później wyciągnął coś w rodzaju woreczka z materiały z kieszeni, i zaczął coś z niego wyciągać, m.in. strzykawka, papier, tytoń albo trawkę. Nasypał tego tytoniu lub trawki na kartkę i zawinął w rulon, zaczął mnie się wypytywać o ogień lub o to czy chce zapalić. Nie wiem bo nie zrozumiałem bełkotu, ale wiem, że chodziło o coś związanego z ogniem - poznałem po gestach. Nie czekałem na dalszy rozwój wypadków, przeprosiłem kulturalnie. Wychodząc specjalnie potrąciłem go. Wysypała mu się połowa, ale nie miał żadnych pretensji. Nie poszedłem do kierowcy, bo bym się nie przedostał. Wiem, wiem, że to głupia wymówka, ale naprawdę dopiero przyzwyczajam się do tych zachowań. Ćpun wysiadł w Łańcucie.

Nie wymieniłem żadnego pozytywnego zachowania ludzi z Rzeszowa, ale nie znaczy, że takich zachowań nie ma. Chętnie wskazują drogę, nie jakby z jakimś wyrzutem, że zawracamy im czas. Wychodzi na to, że do zachowań mieszczan będę musiał się powoli przyzwyczajać, gdyż większość życia zamierzam spędzić w mieście.

Jeśli spodobał ci się wpis, zasubkrybuje kanał RSS

«Małżeństwo Katolickie
Nauka»
Podobne wpisy



1 komentarz»

godlark napisał 26 Grudnia 2008 o 01:29

Eeeh... artykuł jest już tak długo, a nikt go nie skomentował?
A Ty jaką masz opinię, o tym co napisałem?

Roznica szesc i jeden
Nick
Email (będzie ukryty)
Webpage