Czerwiec - książki

Tagi: , , , , , , , , , , , ,
Kategoria:

W czerwcu przeczytałem dużo grubszych książek, chyba ostatnie sensowne książki z tego działu w bibliotece, z którego przeważnie pożyczam. Aż dwie książki pożyczone odrzuciłem, jedną bo już czytałem, a drugą, bo słownictwo było w niej jak dla jakiegoś 13-latka. Postanowiłem się przenieść do innego działu i czytać jakieś bardziej wymagające pozycje, lepiej czytać książki, dla których jest się za młodym niż dla których jest się za starym. Ale wracając do czerwca, przeczytałem „Głębiej” i „Otchłan” z seri „Tunele” Rodericka Gordona & Briana Williamsa, „Złodziej Pioruna” z seri „Percy Jackson i bogowie olimpijscy” Ricka Riordana oraz „Ucieczka z Wichita Falls” Wiesława Wernica.

  • „Głębiej” Roderick Gordon & Brian Williams

    Drugi tom z serii „Tunele”. Na początku poznajmy sławną Sarę, ukrywająca się w Górnoziemiu. Jej spokój zburza list, w którym czyta o wydarzeniach, które wydarzyły się w podziemiu. Wbrew intuicji wierzy w słowa tam zawarte i to ją gubi. Z wrogami się nie współpracuje, nie z tymi, u których nie można liczyć na bezinteresowność.
    A nasi trzej bohaterowie: Will, Chester, Cal docierają do Głębi. Uciekli wiele tuż sprzed łap Styksów, przeżyli tam tylko, dzięki ich szczęściu. Chcą pomóc popsuć plany Styksów dotyczące Górnoziemia, zniszczyć zabójczego wirusa. Will znajduje również ślady ojca. Ale o tym jak to wszystko się skońćzy, dowiecie się czytając ten tom i następny.

    „Nigdy nie trać nadziei”, „Walcz do końca”, „Nie wszystko jest takim, jakim się wydaje” - to przesłania jakie zdołałem zauważyć w książce.
    Ocena: 5

  • „Otchłan” „Tunele” Roderick Gordon & Brian Williams

    Trzecia część seri Tunele, równie wciągająca, co poprzednie. Nasi przyjaciele wpadają to Otchłani i lądują na wielkim grzybie wyrastającym z tunelów odchodzących to otchłani. Chłopcy zauważają, że tutaj grawitacja jest znikoma. Ich zmartwieniem będą bliźniaczki. Sara Jerome rzucając się na Rebeki i wpychając je do Otchłani, ratuje świat górnoziemców lub raczej odsuwa zagładę w czasie. Jednak te dwie dziewczyny przeżywają i lądują całe na grzybie, fiolki z wirusem i szczepionkę też pozostają całe. Po raz kolejny przekonujemy się jak Styksowie potrafią wykorzystywać ludzką empatię do osiągnięcia swoich celów, nie wolno zapominać, że Styksowie nie mają uczuć.

    Will dopiero tutaj odnajduje swojego ojca. Pani Burrows wreszcie odrywa się od ekranu telewizora, uświadamia sobie stratę jaką doświadczyła. Ale czy Will się o tym dowie, czy dowie się kogo kocha? Will z ojcem odkrywają w Czeluści zaginioną cywilizację, jednak zakończenie nie jest podane. I to mi się bardzo podoba, nie lubię książek, gdzie nie można nic dopisać.

    Ocena: 5
  • „Percy Jackson i bogowie olimpijscy” „Złodziej Pioruna” Rick Riordan

    Główny bohater, Percy Jacskon ma wylecieć z już kolejnej szkoły z internatem. Kolejnym jego kłopotem są mitologiczne siły, które bezczelnie wpraszają się do jego „prawie” normalnego życia. Zostaje oskarżony o kradżież Pioruna Piorunów Zeusa.

    Aby nie doprowadzić do wojny bogów Percy i jego przyjaciele udają się w poszukiwania atrybutu Zeusa. Zakończenie jest równie ciekawie jak tajemnicza zagadka Wyroczni, którą dostał główny bohater. Musi się m.in. obawiać zdrady przyjaciela i tego, że najważniejszej rzeczy ocalić nie zdoła. Książka jest fajna i wciągająca, autor świetnie przedstawia greckich bogów w dzisiejszym świecie, jednak brakuje mi w tej książce czegoś więcej, może fabuły, która nie obracała by się tylko w okół jednego wątku, a może jakiegoś przekazu.
    Książka, która ma być tylko rozrywką na kilka godzin, może dostać tylko 4.

  • „Ucieczka z Wichita Falls” Wiesław Wernic

    Kolejna książka tego autora, która wprowadza nas w świat Dzikiego Zachodu - miejsce wolne jeszcze od aparatu biurokratycznego, kompromis między wolnością jednostki, a władzą pańśtwa (które jest trochę potrzebne). Dzięki tamtej wolności Ameryka zawdzięcza swoją potęgę.
    W książce głównym bohaterem jest Robert - młodzieniec, który w młodości uczestniczył w przepędzaniu bydła, a później został przygarnięty przez Karola Gordona i pewne małżeńśtwo, które zamieszkało w GreenField. Został on niesłusznie oskarżony o pewne przestępstwo i pewnie zostałby skazany, gdyby nie uciekł w poszukiwaniu ratunku. Ratunek przychodzi jednak od ludzi, od których tego by się niespodziewał, sposób w jaki został on udzielony jest równie zaskakujący.

    Przygoda Roberta jest pretekstem od odpowiedzenia historii Dzikiego Zachodu: praworządni szeryfi, do skazy źli rabusie, dziwni jednak przyjaźni wędrowcy, sądy, w który jeszcze nie ma prawników. Nie ma chwili, żebym czytając tą książkę, nudził się, dlatego dostaje ona ode mnie ocenę 5.

    To tyle na temat książki, jednak opowiem o przemyśleniach, do których dzięki niej doszedłem. Na Dzikim Zachodzie szeryfa wybierali ludzie, była to oznaka dla poszanowania tego urzędu oraz zaufania do wybranego człowieka. Jednak teraz nie funkcjonowałoby to tak jak należy, ponieważ tamci ludzi szanowali prawo, teraz - nie, bo dzisiejsze prawo jest biurokratyczne, niejasne, tworzone przez ludzi, którzy się na nim nie znają (przynajmniej w Polsce).

    Teraz jednak można byłoby obciąć socjał. Koniec np. z pomocami dla powodzian, przecież wiedzieli, gdzie się budują, że podczas poprzedniej tereny te były zalane. Od odszkodowań istnieją instytucję, w których się można ubezpieczyć. Po co ja mam płacić za głupotę innych. Również koniec z zasiłkami dla bezrobotnych, góra przez półroku zasiłek, jeśli nie potrafi sobie znaleźć pracy przez półroku to trudno się mówi. Aby pobierać podatki trzeba zatrudnić urzędników, którym trzeba wypłacać pensje, a którzy równie dobrze mogliby co innego - powiększać dobrobyt kraju. Najłatwiejszym podatkiem w kontroli byłby podatek od nieruchomości oraz pojazdów (podatek, z którego można by naprawiać drogi, budować ścieżki rowerowe, remontować tory itd.). Również do wypłacania zasiłków trzeba urzędników. A tak trochę odbiegając od tematu, Grecja sprzedaje wysepki, aby spłacić swoje zadłużenie (w Grecji panował i panuje wielki socjał).

Jeśli spodobał ci się wpis, zasubkrybuje kanał RSS

«Kompilacja kernela sposobem debiana
Wuala - sieciowy disk wirtualny»
Podobne wpisy



1 komentarz»

godlark napisał 11 Lipca 2010 o 14:42

Eeeh... artykuł jest już tak długo, a nikt go nie skomentował?
A Ty jaką masz opinię, o tym co napisałem?

Roznica szesc i jeden
Nick
Email (będzie ukryty)
Webpage