Znalazłem na Hard Core Security Lab artykuł o tworzenie superbezpiecznych haseł i to tylko przy użyciu żółtej karteczki. Niestety ciężko jest stworzyć sensowną żółtą karteczkę, dlatego napisałem program, który pomógłby mi w tym. Jednak przed wgłębianiem się dalej w mój wpis proponuję przeczytać HCSL - Superbezpieczne hasła zapisane na żółtej karteczce.
Pewnie artykuł się spodobał, ale mam kilka uwag, część jest w komentarzach innych użytkowników portalu. Po pierwsze lepiej stosować karteczkę, np. 10x10. Wtedy można stosować już jakąś lepszą metodą, kwadrat, prostokąt, lub kształt jakiejś literki, ruchy z szachów itd. Po drugie wygenerowane hasło pierwsze przepisywałbym z karteczki, a później nauczyłbym się na pamięć i karteczkę wywalił.
A jeśli komuś już się nie chce tak strasznie wymyślać znaków, jakie mógłby wpisać na tą karteczkę, to proponuję skompilować to:
SaaS, czyli oprogramowanie jako usługa - internetowe serwisy takie jak desktopowe programy, np. Google Docs. Oznacza to, że nie mam dostępu do kodu programu, a nawet jakbym miał, to nie mógłbym go edytować, bo wpłynęłoby to na innych użytkowników. Nie widziałbym czy oprogramowanie mnie inwigiluje czy nie, wyobraźmy sobie, że wkracza ABW i każe zamieścić funkcję w edytorze tekstu (zmiana natychmiastowo objęła by wszystkich użytkowników), która będzie ich informowała czy ktoś wpisał np. "cenzura". Ze 100% pewnością mogę stwierdzić, że byłoby notowane, kto i kiedy używał programu.
Kolejną przeszkodą jest to, że byłaby pojemność dysku by się marnowała, a sieć byłaby strasznie obciążona, a dużych korzyści jak na razie z tego nie widać. Jedyną korzyścią może być to, że np. mając zainstalowany system pracujący jak przeglądarka i dane na serwerze nie byłoby dużej różnicy czy korzystalibyśmy z laptopa czy komputera stacjonarnego. Ale to zniknie, gdy upowszechni się IPv6.
Wyobraźmy sobie, że mamy jakieś elektroniczne urządzenie, takie coś w rodzaju routera, które mogłoby uruchamiać inne urządzenia w całym mieszkaniu i byłoby z nimi połączone przez sieć. Jesteśmy w pociągu i chcemy uzyskać przez laptopa dostęp do danych na dysku naszego komputera. No to wpisujemy adres tego naszego routera w przeglądarce, wpisujemy hasło i nazwę użytkownika, włączamy nasz komputer, łączymy się za pomocą zdalnego pulpitu z naszym komputerem (gdy już się włączy), kopiujemy te dane, wyłączamy komputer. I po co nam w tym wypadku dane na jakimś zewnętrznym serwerze.
Gdy ktoś się zastanawia jak postawić stronę lub udostępniać usługi anonimowo w sieci Tor, tzw. „pedofilskiej cebulowej sieci”, to odpowiedź znajdzie poniżej. Sam z tego nie korzystam, bo nie jest mi to w tej chwili do niczego potrzebne, jednak instrukcja stworzona przy pocie mózgu, dzięki której można dostosować Apache do Tora, powinna się komuś przydać.
Wiem, że nie każdemu przyda się informacja jak zdobyć własny adres IPv6, bo to co daje własny adres IPv6 oferuje już zewnętrzny adres IPv4 albo po prostu komuś wystarcza zwykły wewnętrzny adres IPv4. Jednak ja nie do tych osób kieruje ten post – kieruje go to osób, które nie wiedzą, co to jest IPv6 i do tych, którym nie udało się zdobyć zewnętrznego adres IP. Jednak zanim przejdziesz do odpowiedzi na tytułowe pytania, wypadałoby żebyś poznał trochę teorii.
Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak wpisać z klawiatury znaki: „, ”, —, ≠, π, §? Ja musiałem — dzięki Biblionetce, więc stworzyłem prawidziwy polski układ klawiatury. Dostałem tam recenzje do zwrotu, bo nie zawierała polskiego cudzysłowu, tylko angielski. Oczywiście można wstawiać znaki specjalne z menu w OpenOffice Writer lub Microsoft Office Word, jednak zawsze to będzie dłuższe niż wpisanie odpowiedniego znaku z klawiatury. Dodatkowe znaki uzyskałem, usuwając zduplikowane lub niepotrzebne znaki na klawiaturze, bo na co komu potrzebne są znaki run lub znak dolara pod dwoma skrótami.
Szukając informacji o tym, jak się modyfikuje układ klawiatury, trafiłem na wpis „Uwaga joggerowi linuksiarze” na blogu „mrUwka okiem” oraz na wpis „Przypisywanie własnych znaków specjalnych (Unicode) do skrótów klawiaturowych” na stronie http://nerdblog.pl. Niestety nie spodobała mi się modyfikacja mrUwka, ale korzystając z jego patcha, wiki i komentarzy użytkowników na obu tych blogach udało mi się stworzyć układ, który będzie mi odpowiadał.
Opis modyfikacji układu:
ZNAK
NOWA POZYCJA
STARA POZYCJA
ZASTĄPIONE
POWODY
leftsinglequotemark ‘
AltGr-Shift-Tilde
brak
notsign ¬
notsign jest dostępny pod AltGr-Tilde
cent ¢
AltGr-Shift-4
brak
dollar $
dollar jest dostępny pod Shift-4
EuroSign €
AltGr-5
brak
onehalf ½
onehalf przeniesiono na AltGr-7
onehalf ½
AltGr-7
AltGr-5
braceleft {
braceleft jest dostępny pod Shift-AD11
U00A7 §
AltGr-8
brak
bracketleft [
bracketleft jest dostępny pod AD11
guillemotleft «
AltGr-9
brak
bracketright ]
bracketright jest dostępny pod AD12
guillemotright »
AltGr-0
brak
braceright }
braceright jest dostępny pod Shift-AD12
endash –
AltGr-Minus
brak
backlash
backlash jest dostępny pod swoim klawiszem
emdash —
AltGr-Equal
brak
dead_cedilla ņŗ
dead_cedilla przeniesiona pod AltGr-J
notequal ≠
Shift-AltGr-Equal
brak
dead_ogonek ąǫę
dead_ogonek jest dostępny pod swoim klawiszem
doublelowquotemark „
AltGr-Q
brak
at @
at jest dostępny pod Shift-2
singlelowquotemark ‚
Shift-AltGr-Q
brak
Greek_OMEGA Ω
Zamiast Greek_OMEGA Greek_omega zostało dodane pod Shift-AltGr-D
leftsinglequotemark został przeniesiony pod AltGr-Shift-Tilde
oe œ
AltGr-B
brak
rightdoublequotemark ”
rightdoublequotemark został przeniesiony pod AltGr-W
infinity ∞
Shift-AltGr-B
brak
rightsinglequotemark ’
rightsinglequotemark został przeniesiony pod Shift-AltGr-W
ellipsis …
AltGr-,
brak
nic
nobreakspace mama i tata
AltGr-space
brak
nic
Aby zmodyfikować układ klawiatury, ściągamy patch, a następnie wydajemy w katalogu, gdzie jest patch, jako root polecenie: patch /usr/share/X11/xkb/symbols/pl polski.patch, a później: setxkbmap.
Jeszcze myślę nad dodaniem greckich alfa i beta oraz kilku innych. Musiałbym usunąć kilka innych znaków i mam już kandydatów. Później zajmę się porządkowaniem układu.
Nie wiem dokładnie kiedy, ale tak mniej więcej 9-10 miesięcy temu zacząłem moją przygodę z Debianem. I tak samo jak w Fedorze pewne problemy z moim sprzętem były, ale przesiadając się na Debiana zmieniłem moje nastawienie do korzystania Linuksa. Od tamtego czasu nie jestem nastawiony na gotowca, tylko na grzebanie w plikach konfiguracyjnych oraz też bardziej na dawanie niż brania, np. zacząłem tworzyć własny programik i jeszcze myślę nad kilkoma innymi(ale szkoła zabija mój wolny czas). Ale nie będę się rozpisywał na temat moich motywacji do zmiany systemy, tematem przewodnim jest przecież nowy komputer i wszystko, co z tego wynikło.
Jeśli wiecie, co to ThePirateBay i ża ich skazano i za co, to będziecie wiedzieć o co chodzi, jeśl nie to odsyłam do google.pl. Hakerzy(nie crackerzy, bo ci co dzisiaj atakują to stoją po dobrej stronie mocy) postanowili się zemścić(słusznie) na tych co przyłożyli swoje brudne, chciwe i klejące się do wszystkiego łapska. Pierwszą ofiarą ich zemsty była witryna ifpi.org(noc z 19. na 20 kwietnia), szczegóły tutaj. Pojutrze o 2.00(jutro 0.00 czasu GMT) w nocy planowany jest atak na stronę kancelari prawniczej, która przyczyniał do skazania twórców ThePirateBay, stronę maqs.com. Wszystkie ataki były, mają być atakami DDoS. Odbiegając od tematu, należy wspomnieć, że ataki DDoS są w Polsce legalne.
--SITES--
Wyszukiwarki, w których na wynik wyszukiwań nie ma wpływu użytkownik znudziły już mi się znudziły. Na pierwszych stronach nie są satysfakcjonujące wyniki w porównaniu do tego co w ogóle można znaleź w internecie, a strony są pozycjowane. Niedawno dowiedziałem się o "Wikia Search", chociaż powstała ona w styczniu 2008 roku(napisałem rok, bo już żyję 2009).
Pozycja wyników na stronie, nie jest zależna od jakiegoś PageRank danego wyniku, od ilości linków odwołujących się do tego wyniku(strony) itp. tylko od głosów użytkowników na ten wynik dla danej frazy. I dlatego to jest alternatywa, którą raczej będzie trudno zaspamować oraz pozycjonować w niej wyniki. Wikia Search jest dostępna w wielu językach, m.in. w polskim. Wyniki w tej wyszukiwarce nie są narazie satysfakconujące, ale to dopiero wersja alfa, więc nie ma co się dziwić.
Na strony wyników dla danej frazy można usunąć, dodać, podświetlić, skomentować, edytować tytuł lub opis oraz adnotować wynik. Aby "Wiki Search" działała trzeba mieć włączony JavaScript, gdyż wszystko na stronie dzieje się bez przeładowywania; takźe nie ma stron wyników, tylko w miarę przewijania w dół pojawiają się nowe wyniki. Do "Wikia Search" można dodawać własne aplikacje[1], np. program pokazujący wyniki z digga.
Google jakby się trochę bało tej wyszukiwarki, bo gdzieś niedawno angielska wersja google zgapiła pewne rozwiązania od "Wiki Search". Niestety przy wyszukiwaniu w tej wyszukiwarce trzeba się wspomagać google, ale i tak strona tej wyszukiwarki jest moją stroną domową.
Gdy człowiek przez dłuższy okres czasu używa komputera i określonego OS, to po jakimś czasie niektóre programy zadomiawiają się na dysku tejże osoby na długi czas. Tak też jest i u mnie, mam kilka programów, które są dla mnie najlepsze w danej kategorii...
Internet
Przeglądarka internetowa - Epiphany. Na początku używałem Firefox, lecz postanowiłem spróbować czegoś innego. I tak trafiłem na Epiphany. A zagościła u mnie na stałe, ponieważ mam wolnego kompa, a Epiphany jest o wiele szybsza od Firefox.
Klient BitTorrent - Transmission. Na ten program nie trafiłbym, gdyby nie był domyślnie instalowany w Fedora 9. Spodobał mi się, ponieważ w przeciwieństwie do reszty programów tego typu nie ma setek paneli bocznych, górnych itp. - prosty interfejs. Transmission jest też chyba najlżejszym klientem BiTorrent-a.
Klient poczty - Sylpheed. Po zainstalowaniu Fedory używałem domyślnego klienta poczty - Evolution, lecz zmieniłem go, gdyż przy wzroście liczby wiadomości czas działania rósł proporcjonalnie. Poszukałem lżejszego odpowiednika i znalazłem. Sylpheed nie brakuje opcji, jeśli chodzi o pocztę. Warto też wspomnieć o programie Gnubiff. Jest to lekki program, który zadaniem jest powiadomienie o nadejściu nowej wiadomości e-mail.
Czytnik RSS - Liferea. Pierwszy czytnik RSS jaki użyłem na Linuksie. Spodobał mi się, więc został.
Programowanie
IDE for Java/C++/C - Eclipse. Nie muszę tłumaczyć dlaczego.
Webmastering - Bluefish. Używam go, ponieważ jest dobrze rozbudowany i ma przyjazny interfejs.
Multimedia
Odtwarzacze filmów - VLC Media Player i Mplayer. Wciąż nie mogę się zdecydować, który wyrzucić.
Odtwarzacz muzki - Banshee. Odtwarza utwory rekomendowane z last.fm oraz ma wbudowaną funkcję chowania swojego okna do zasobnika.
Konwerter dźwięku - Soundconverter. Narazie jest to jedyny konwerter muzyki na Linuxa.
Nagrywanie płyt - Brasero. Jedyny program jaki testowałem i narazie nie mam zamiaru go zmieniać
Nagrywanie pulpitu - gtk-recordmydekstop. Jedyny taki program.
Użytkowe
Program Genealogiczny - GRAMPS. Jedyny program genealogiczny jako znalazłem na linuska na tej liście.
Mapa Umyslu - Freemind. Jest jeszcze XMind i vym. Ale vym jest niedopracowany, a xmind-a nie mam w repo. A że jestem leniwy, więc zostaje Freemind.
Notatki - Tomboy. Wystarczy przeczytać ten artykuł na jakilinux.org, a już wiadomo czego.
Jabber używam od 5 mieszków i dopiero teraz zdecydowałem się porównać protokół Jabbera do protokołu GG. No i oczywiście porównam też niektóre cechy pogramu Gadu-Gadu z programami, które obsługują Jabbera.
Porówanie
Jabber
GG
Protokół Jabber nie zmusza cię do używania określonego programu.
W regulaminie konta GG jest napisane, że masz używać programu Gadu-Gadu.
Wiele sieci do wyboru, możesz postawić własną sieć. Można komunikować się pomiędzy sieciami(założę konto w sieci jabster.pl, mogę komuniować z z ludźmi z sieci jabber.org).
Używając GG mamy do wyboru tylko jedną sieć, w której serwery często padają.
Szyfrowanie SSL. Możemy szyfrować też wiadomości kluczem z programu PGP lub GnuPG.
Szyfrowanie SSL. Nie ma szyfrowania klient->klient(klucz z programu PGP lub GnuPG) tzn. że admini serwerów mogą czytać Twoje wiadomości.
Jabber ma tzw. transporty, które umożlwiają komunikację z sieciami używającymi innych protokołów np. GG, tlen, można też wysyłać sms do sieci komórkowych.
Z konta GG nie można się komunikować z osobami należącymi do innych sieci.
Z wielu miejsc jednocześnie można połączyć się na jedno konto, istnieje możliwość odbierania wiadomości od jednych użytkowników w pracy, a od innych domu; można takie cudeńka robić dzięki zasobom.
Czy komuś się udało włączyć gg w dwóch programach, i żeby w dwóch być dostępnym?
Adresy Jabbera są łatwe do zapamiętania np. uzytkownik@serwer.com, sam wybierasz nazwę użytkownika, no i serwer też wybierasz.
W GG jesteś numerkiem.
W Jabberze możesz ustawić swój własny avatar, który będą widzieć osoby, które mają Cię na liście kontaktów.
W GG nie ma avatarów.
Klienty Jabber są dostępne na wiele systemów operacyjnych.
Gadu-Gadu działa tylko na Windowsie.
W Jabberze możemy ignorować(osoba nie wie, że jest ignorowana), blokować, pokazywać status tylko tym osobom co chcemy.
W GG możemy tylko blokować kokretne osoby. Ignorowanie, nie pokazywanie statusu - funkcje, których nie możemy włączyć dla konkretnej osoby(można włączyć dla wszsytkich osób z poza listy kontaktów).
Można prowadzić rozmowy grupowe w pokojach konferencyjnych, które umożliwiają kontrolowanie dostępu (zamykanie, ukrywanie, wyrzucanie niepożądanych użytkowników, ukrywanie swojego prawdziwego identyfikatora [występujemy pod pseudonimem], ustawianie tematów). Możesz prowadzić bloga, oraz odbierać e-maile. Na niektórych serwerach można posiadać prywatny i publiczny dysk, na które możemy przesyłać pliki.
-
7 statusów: dostępny,, chętny do rozmowy, zaraz wracam, nieobecny, zajęty(nie przeszkadzać), niewidoczny, niedostępny Opisy w statusach: nieograniczona liczba znaków
Lista kontaktów, czyli roster, jest na serwerze i jest na bieżąco aktualizowana bez Twojego udziału
Używając gg, musisz pamiętać o exporcie kontaków na serwer.
W przesyłanych wiadomościach używamy Unicode, więc możemy używać liter greckich, cyrylicy itp.
GG obsługuje tylko podstawowe znaki.
Jabber posiada mechanizm powiadamiania o działaniu, tzn. w okienku widzimy co osoba, z ktorą piszemy, robi, np. zamknęła okno rozmowy, pisze, okienko rozmowy z Tobą ma otwarte(itp. komunikaty).
-
Długość wiadomości nieograniczona. Nie ma durnowatego filtru anytspamowego. Kolejka wiadomości zależna od serwera, (na jabberowym chrome.pl limit wynosi 500). Możliwość archiwizowania rozmów na serwerze.
Dziwny mechanizm anytspamowy(byłem jego ofiarą). Za mała kolejka wiadomości do osób niedostępnych, tylko 20 wiadomości - reszta kasowana. Gdy wiadomości z jakiś przyczyn nie dotrą do użytkownika, ani nadawca, ani odbiorca nie są o tym informowani. Długość wiadomości ograniczona do 1980 znaków; kod programu musiałem raz podzielić na 10 części, aby przesłać koledze.
W klientach Jabbera nie ma reklam.
Jesteś słupem reklamowym.
Jeśli moje argumenty do Ciebie przemówiły i chcesz zainstalować korzystać z siecie Jabber, to zajrzył na stronę jabberpl.org, tam znajdziesz dużo pożytecznych artykułów, np. na temat bezbolesnej przesiadki z GG na Jabbera, porównanie serwerów i klientów Jabbera.
Napiszę tym razem artykuł o bezmyślności twórców stron w jednej kwestii, w wstawainu odnośników do innych stron. Właśnie w tym wpisie zaczyna się moja krucjata przeciwko atrybutowi "target", a szczególnie przeciwko wartości "_blank".
HTML powstał wtedy, gdy przeglądarki działały w jednym oknie, więc z linkami nie trzeba było kombinować. Pojawiły się możliwość otwierania więcej niż jednej strony za pomocą jedengo kliknięcia. Wtedy, gdy pojawiły się ramki html, pojawił się też atrybut target, którego powstanie było uzasadnione, bo poruszanie się w stronach z ramkami z normalnym linkiem nie jest wygodne, teraz pozsotały dwie wartości: "_blank" - otwiera w nowym oknie, "_top" - otwiera w tym samym oknie, przeładowuje całe okno. W czasach ramek, istnienie i używanie target było uzasadnione. Lecz teraz, gdy każdy woli przyjemny interfejs tzn. jedno aplikacja = jedno okno; + możliwość otwierania jednym kliknięciem(kółkiem od myszki) odnośnika w nowej karcie.
Ale teraz, gdy ramki są już przestarzałe, a zamiast nich używa się div-ów albo innym elementów + CSS, mało jest już stron bez JavaScriptu, nie rozumiem potrzeby używania atrybutu target i to jeszcze w bardzo uciążliwy sposób dla użytkownika. Podam przykład:
Pragnę jeden odnośnik do artykułu otworzyć w nowej karcie, a drugi w tej samej karcie(czyli w tym samym oknie); ale nieraz twórcy stron chcą mi to uniemożliwić. Na takiej stronie gdzie każdy link ma target="_blank", muszę otworzyć dwa linki w nowych kartach i zamknąć starą kartę. Ale co jeśli chcę zobaczyć historię, muszę dać ostatnio zamknięte karty(jeśli przeglądarka ma taką funkcję) no i wtedy się cofać. Ale jeśli pięć razy pod rząd trafiłem na stronę z target="_blank", to wtedy nawet tej pierwszej karty raczej nie będzie w ostatnio zamkniętych, kiedy otwiera się po trzy nowe karty i kazdą po przeczytaniu się zamyka. Problemu by nie było, gdyby twórcy stron trochę pomyśleli, wtedy wystarczyłoby się cofnąć o 5 punktów w hisotroii i po problemie.
To jest tylko prosty przykład, większy problem jest, gdy użytkownik nie wiem, że strona z takiej metody. Więc, apeluję do wszystkich twórców stron, proszę zaprzestać używania atrybutu "target", jeśli na stronie nie są używane ramki.
PS. Linki nie są jedynym przykładem bemyślności początkujących webmasterów.
Dostałem od jakiegoś wujka komputer na początku lipca 2008. Nie był nawet od starego lepszy o 2 razy. Mógł się wujek przynajmniej postarać o kompa o 1200 zł. Komputer, który dostałem:
Procesor: AMD Athlon XP 1800+ [1,5Ghz]
RAM: 256MB DDR
Dysk twardy: 40 GB Seagate ATA 1.33
Napęd DVD[nagrywa tylko CD]: nie pisze nawet jakiej firmy
Stacja dyskietek: ocena tej części 10/10
Płyta główna: KT3 Ultra(MS-6380E VER 1.0) [z USB 1.1]
BIOS: z lutego 2002
Karta graficzna: GeForce 2 MX 400 - 64 MB - 64 bit - AGP
Monitora: Philips 107T20
Obudowa używana + bomba(tzn. zasilacz) firmy Megabajt[na czarnych listach zasilaczy]
Wymiana sprzętu
Miałem lepszy napęd DVD, tzn. nagrywarka DVD fimy LG. Ale resztę sprzętu musiałem dopkupić, więc trzeba było pojechać do MediaMarkt.
Kupiłem 512 MB RAM DDR, dysk 250GB ATA 1.33 firmy Western Digital, no i kartę graficzną Radeon 9550 256 MB AGP 8x, 4x 128 bitową.
256 MB RAM mam w pierwszym gnieździe, 512 MB RAM w drugim gnieździe, ale gdy ustawię na odwrót to BIOS gra mi "IX Symfonię".
Dysk na jednej taśmie z DVD wogólnie nie zostanie wykryty, nawet gdy zworki są prawidłowo ustawione. Musiałem go podłączyć na tej taśmie z dyskiem 40GB. Trzeba pamiętać, żeby prawidłowo ustawić zworki, na taśmie są napisy SLAVE i MASTER i na dysku jest rysunek jak taką zworkę ustawić.
I wogóle to też zauważylem, że od zasilcza mam trzy kabelki[te co mają cztery dziurki] do zasilania urządzeń ATA, więc nie podlączę sobie dwóch napędów DVD.
Operacja "Karta graficzna"
Ucieszony podłączam kartę graficzną, włączam komputer, a tu czarny ekranik. BIOS nie wydaje pisków, na moniotrze nie ma napisu "NO SIGNAL". W wątku http://forum.idg.pl/karty_graficzne_wideo-f102-plyta_glowna_kt3_ultra_ms_6380e_ver_1_0_nie_wykrywa_karty_graficznej-t153477.html poradzili mi, zrestartować BIOS, więc to zrobiłem. Później zaktualizowalem BIOS i nic. Sprawdziłem kartę u kuzyna i działa. Pożyczyłem od wujka zasilacz 400W, podłączyłem w moim kompie ten zasilacz i pechową kartę i dalej to samo. Problem z kartą graficzną jest nierozwiązany, ale podejrzewam plytę główną.
Wnioski
Planuję jeszcze wymienić zasilacz, dokupić wentylator, kupić nowszą płytę główną.
Rady:
1. Nie podlączać huba USB z tyłu
2. Nie kupować zasilcza, który znajduje się na czarnej liście
3. Patrzeć czy RAM-y są do laptopa czy kompa[opakowania są jednakowe, ale to co w środku nie :D]
4. Czasem wymiana wszystkiego może wynieść mniej, niż wymiana części tak, żeby pasowały na starą płytę główną.
5. Jak aktualizujesz BIOS poczytaj poradnik
6. Jeśli używasz Linuxa, radzę kupić Radeony - mają otwartą specyfikacje, więc są otwarte sterowniki.
7. Dopasuj do siebie RAM-y i procka.
Gdy jestem na informatyce w szkole to cały czas się zastanawiam, czego większości osobom sprawia trudność posługiwanie się składnikami Microsoft Office. Kolejnym pytaniem jakie sobie zadaje to dlaczego na komputerach nie ma darmowego OpenOffice i jakiejś darmowej dystrybucji Linuxa.
Jak wygląda u was informa w szkołach, pewnie podobnie jak u mnie. Nauczyciel dyktuje temat lekcji, większość uczniów temat zapisuje, jak jest notatka raz na 5 lekcji to połowa tą notatkę ma(reszta w tym czasie odwiedzała nasz-klasa.pl). Następnie jest praktyka to znaczy, piszemy coś tam w arkuszu kalkulacyjnym, w Wordzie, na tych lekcjach towrzymy bazę danych w Access, w międzyczasie przegląda się stronki. Trzeba też wspomnieć o braku umiejętności obsługi prostych programów.
To była lekcja informy, teraz należy wspomnieć o marnowaniu pieniędzy. Pierwszą rzeczą, gdzie są marnowane pieniądze to zakup systemu operacyjnego, czyli krótko mówiąc Windowsa. Tu zmarnowało się dużo kasy, chociaż można by wybrać jakieś distro Linuxa, i nie tylko szkoła by zaoszczędziła, lecz uczniowie naczyliby się obsługi Linuxa oraz wiedzieliby jak działa takie coś jak OS(operating system). Pieniądze są też marnowane podczas zakupu pakietu biurowego Microsoft Office, chociaż można mieć za darmo OpenOffice, który zapisuje pliki ODF w standardzie ISO. Szkoły mogłyby też rozsądniej wybierać dostawców internetu.
Było generalnie o szkołach, teraz należy coś powiedzieć o wiedzy Polaków dotyczącej komputerów. Co ja generalnie zauważyłem:
Niektórzy myślą, że Windows == system operacyjny, więc pytają się czy Linux to inna wersja Windowsa.
Większość kojarzy Linuxa wyłącznie z trybem tekstowym i stukaniem komend w konsoli, wogóle uważają go za jakiś zacofany system.
Internet Explorer == przeglądarka internetowa == internet
Większość nie jest świadomych niebezpieczeństwa jakie może grozić po podłączeniu do neta(nie korzysta a antywira, firewall, nie aktualizuje antywirusa itp., korzysta z IE 6).
Połowa userów komputera nie wie co to RAM, ROM, płyta główna, BIOS itd.
Niektórzy uważają, że np. jak jest błąd np. "505" to jest to wina dostawcy internetu.
Dużo osób nie wie co to MAC OS.
Tych punktów na temat niewiedzy z infy można by tak wymieniać w nieskoczoność. Co z tego, że mamy zwycieżców Międzynarodowej Olimpiady Informatycznej, jak połowę użytkowników można by określić tamtymi punktami. A niby informatyzacji w szkołach mogę wsystawić ocenę +1. Nawet nie będę próbwał się rozwodzić nad tym ile kasy marnuje się na Windowsy w urzędach, sądach, tramwajach[1] itd. Na wakacjach zrobię taki mały serwis z pytaniami z informy z różnych kategorii i z róznym stopniem trudności, chce zobaczyć jaka wyjdzie średnia :D.
Do napisania tego wpisu zainspirował mnie artykuł o tym, że Microsoft się otwiera. Dotąd prowadził on wojnę z Linuksem, otwartym oprogramowanie, straszył pozwaniem do sądu za naruszone(?) patenty. A teraz się obudził i zdał sobie sprawę w przeciwieństwie do Don Kichote, że to była "walka z wiatrakami".
Wydawać by się mogło, że w środowisku wolnego, otwartego oprogramowania FLOSS nie ma ludzi skłóconych, a wszyscy ludzie stoją po jednej stronie, nie bardziej mylnego. Środowisko to jest podzielone na dwa większe fronty, jeden to posługujący się licencją GNU GPL, głosem ich FSF(Free Software Fundation) oraz nieformalny przywódca, Richard Stellman, ich symbolem jest głowa antylopy. Natomiast drugi front, to ludzie bardziej liberalny, ich nieformalnym przywódcą jest Linus Torvalds, a organizacją pomocniczą jest OSI, w przeciwieństwie do pierwszego odłamu nie udało się uzyskać znaku towarowego dla Open Source, który zabraniał by innym używać tego terminu. Plotki mówią, że ci dwaj niby przywódcy się nie za bardzo lubią, ale co się dziwić mają ku temu powody. Rozgadałem się trochę na temat podziału, a zapomniałem, że ruch wolnego oprogramowanie zapoczątkował Richard Stellman w 1983 roku, ogłaszając publicznie projekt systemu GNU. Więcej o historii nie będę się rozpisywał, ponieważ kto będzie chciał sobie ją poczytać to wejdzie na Wikipedie i sprawa z głowy.
Wspomniałem w poprzednim akapicie, że coś dzieli to środowisko, wszystkiego winna jest licencja. Środowisko związane z Linuksem nie chce słyszeć o licencji, która zmusza twórców oprogramowanie, którzy mają w swoim projekcie chociaż jeden plik z licencją GNU GPL, do tego, aby ich oprogramowanie było też na licencji GNU GPL. Mówią, że to jest kolejna zaraźliwa licencja i niepotrzebnie ogranicza twórców oprogramowania, licencja powinna jak najwięcej dawać możliwości twórcom oprogramowania, aby mogła się nazywać wolną. Chcąc być alternatywą oraz odróżnić się od Wolnego Oprogramowania, nazwali swój ruch Otwartym Oprogramowaniem(org. Otwarte Źródła). Ale te dwa ruchy mają coś wspólnego, zgadzają się co do tego, że każdy może wykorzystywać, modyfikować otwarte/wolne oprogramowanie, różnice dotyczą jedynie tego, jaką może mieć licencje po zmienieniu przez użytkownika. Konflikt jest tylko widoczny na górze, wśród przywódców.
Siłą całego ruchu jest jego wielkość i to, że każdy może aktywnie uczestniczyć w tworzeniu oprogramowania, dzięki temu powstało dużo oprogramowania: Mozilla, Netscape(już praktycznie nie istnieje), G++, Linuks, GNOME, Firefox, Firebid, eMule, OpenOffice oraz typy plików: odf, gzip. Większość ludzi z tego środowiska nie chce żeby OOXHML zostało uznane przez ISO za drugi standard zapisu plików, chociaż niektórzy sympatyzują z Microsoftem np. Novell, ale wszyscy sprzeciwiają się patentom na oprogramowanie oraz uważają, że najlepsze programy mogą powstać jedynie przy dużej konkurencji oraz gdy każdy będzie miał w wgląd w ich kod, ponieważ łatwiej wtedy załatać błędy, ulepszyć. Kolejną rzeczą, która łączy dwa odłamy tego ruchu jest znak copyleft(odwrócony copyright), w wolnym tłumaczeniu znaczy tyle wszystkie prawa odwrócone, chociaż ma zastosowanie generalnie w licencjach projektu GNU. Jako kompromis pomiędzy liberalnymi licencjami np. BSD, a restrykcyjnymi typu GNU GPL, powstała licencja GNU LGPL, która najbardziej mi się podoba. Ja uważam, że jeśli wykorzystuje się owoc czyjeś pracy, to pasuje, że modyfikacja zawierające tą część też powinna być wolna, ale to należy do kwestii moralności ludzi, a nie do regulowania przez licencję.
Tagi: Informatyka, kod, spam, walka, webmastering, Wordpress, Kategoria: Informatyka Od września do początku lutego, nie męczył mnie żaden spam, normalne komentarze też rzadko pojawiały się, więc akceptowałem komentarze za pośrednictwem mojego e-mail. Ale sielanka się skończyła, spamerzy znaleźli mój blog, poczta zapełniona kilkunastoma mail z zapytaniem o akceptację. Postanowiłem z nimi walczyć, zarzuciłem Akismet na bloga, no i w tym tygodniu tworzyłem skrypt, który sprawdzał, czy osoba wysyłająca komentarz nie jest botem.
Na początku liczby i działanie były generowane PHP(i tak też jest teraz), ale poprawność komentarz była sprawdzana za pomocą JavaScript, jeśli zły wynik, to funkcja usuwała wartość atrybutu action w polu form(formularz komentarza) i to uniemożliwiało wysłanie komentarze, ale miało jedną wadę, lepsze skrypty(czyt. boty) mogło "odczytać" dzięki temu prawidłowy wynik. Więc postanowiłem, że każdy(nawet jeśli ma zły wynik) ma możliwość wysłania komentarza, a sprawdzanie poprawności wyniku będzie się odbywało za pomocą PHP, w pliku przetwarzającym komentarz. Mam nadzieję, że boty nie poradzą sobie z tym, ale jak już sobie poradzą, to będzie losowo pisana historyjka:
Treść:
Do autobusu wsiadło pięć osób. Na pierwszym przystanku wysiadły dwie osoby, a wsiadły zero. Na drugim przystanku wysiadły trzy osób, a wsiadły dwie. Na trzecim wysiadła jedna.
Pytanie: Ile osób jechało autobusem z zerowego przystanku do pierwszego?
Z takim czymś napewno komputery nie poradziłyby sobie.
A teraz kod skryptu o którym mówiłem przed cytatem:
wp-comments-post.php(plik Wordpress'a - znajduje się w głównym katalogu)
$prawidlowy = 0;
$_1liczba = 0;
$_2liczba = 0;
switch($_POST['liczba_1'])
{
case 'jeden': $_1liczba = 1; break;
case 'dwa': $_1liczba = 2; break;
case 'trzy': $_1liczba = 3; break;
case 'cztery': $_1liczba = 4; break;
case 'piec': $_1liczba = 5; break;
case 'szesc': $_1liczba = 6; break;
case 'siedem': $_1liczba = 7; break;
case 'osiem': $_1liczba = 8; break;
case 'dziewiec': $_1liczba = 9; break;
}
switch($_POST['liczba_2'])
{
case 'jeden': $_2liczba = 1; break;
case 'dwa': $_2liczba = 2; break;
case 'trzy': $_2liczba = 3; break;
case 'cztery': $_2liczba = 4; break;
case 'piec': $_2liczba = 5; break;
case 'szesc': $_2liczba = 6; break;
case 'siedem': $_2liczba = 7; break;
case 'osiem': $_2liczba = 8; break;
case 'dziewiec': $_2liczba = 9; break;
}
switch($_POST['dzialanie'])
{
case 'Suma': $prawidlowy = $_1liczba + $_2liczba; break;
case 'Roznica': $prawidlowy = $_1liczba - $_2liczba; break;
case 'Iloczyn': $prawidlowy = $_1liczba * $_2liczba; break;
}
if ( 'POST' != $_SERVER['REQUEST_METHOD'] ) {
header('Allow: POST');
header('HTTP/1.1 405 Method Not Allowed');
header('Content-Type: text/plain');
exit;
}
require( dirname(__FILE__) . '/wp-config.php' );
nocache_headers();
$comment_post_ID = (int) $_POST['comment_post_ID'];
$status = $wpdb->get_row("SELECT post_status,
comment_status FROM $wpdb->posts WHERE ID = '$comment_post_ID'");
if($_POST['wynik'] != $prawidlowy)
{
echo "Wynik działania jest zły, jeśli nie jesteś botem spróbuj jeszcze raz";
exit;
}
elseif ( empty($status->comment_status) )
{
do_action('comment_id_not_found', $comment_post_ID);
exit;
}
elseif ( 'closed' == $status->comment_status )
{
do_action('comment_closed', $comment_post_ID);
wp_die( __('Sorry, comments are closed for this item.') );
}
elseif ( in_array($status->post_status, array('draft', 'pending') ) )
{
do_action('comment_on_draft', $comment_post_ID);
exit;
}
...
comments.php(znajduje się w katalogu twojego używanego stylu w Worpressie np. "wp-content/thems/black_batman/comments.php")
Każdy napewno słyszał kiedyś o jakimś języku z rodziny C. Dzięki tym językom zmienił się świat. Na przykład to system Windows wyszedł dzięki językowi C, a aplikacje na komórke dzięki Javie. A ludzie swoje programowanie zaczynają najczęściej od nauki C++.
Jedni mówią, że to dzieło szatana, a drudzy, że to rzecz bez wad. Ale ani jedni, ani drudzy nie mają racji. Bardzo mnie zbulwersowała opinia laureatki literackiej nagrody nobla, która powiedział o nas to, co powiedziała.
Rację mają ludzie, którzy dostrzegają i zalety internetu, i wady. Nie mają racji ludzie starsi, którzy najczęściej mówią, że internet to samo niebezpieczeństwa, że tam pedofile itp. Ale racji też nie mają ludzie, którzy nie dostrzegają wad.
Internet dał dużo możliwości. Dzisiaj wystarczy kupić laptopa za 200$, płacić za neta też jakieś małe sumki i możemy się komunikować z innymi, nawiązywać nowe znajomości,kupować rzeczy przez neta, korzystać z konta bankowego. W internecie też możemy dużo się dowiedzieć, wystarczy wejść na Wikipedię i już mamy w miarę wiarygodne informacje, możemy zobaczyć jakie to ustawy zostały uchwalone, sprawdzić jaki wyrok wydał TK, zobaczyć bloga znanego polityka. Nikt też nie powiedział, że możemy zmienić swoje poglądy(w moim przypadku) albo odnaleźć ludzie o takich samych poglądach. Dzięki internetowi może się pojawić(zaistnieć) idealna demokracja, ponieważ nikt nie będzie wstanie skontrolować internetu, więc politycy będą musieli naprawdę być ostrożni, skoro każda informacja w internecie, może być oglądana przez każdego. W internecie jest też miejsce dla blogów, które zaniedługo staną się najważniejszą częścią internetu.
Internet ma też swoje wady, tutaj nie każde informacje są prawdziwe, także należy sprawdzać każde info na wielu stronach, blogach, serwisach. Wielkim problemem jest też uzależnienie się og gier on-line lub wirtualnego(komputerowego) życia dzięki komunikatorom, ale to dotyczy osób słabych psychicznie. Tutaj też każdy może być anonimowym, także można spotkać się z wyzwiskami pod naszym adresem. Ale anonimowość też jest zaletą, ponieważ nikt tu nikogo nie może dyskryminować. Jeśli szukamy jakiejś konkretnej informacji to nieraz trzeba przedostać się przez gąszcz „niepotrzebnych” informacji. A reklamy to najbardziej drażniąca rzecz w internecie, wyskakujące okienka często zasłaniające treść, reklamy dźwiękowe, spam itp. Wirusy - Dla obeznanych użytkowników to nie jest jakoś strasznie uciążliwe, ale dla użytkowników, którzy korzystają ze stron typu: www.cipa.pl lub którzy po prostu nie wiedzą jak się przed wirusami zabezpieczyć to jest to problemem. Dzięki temu, że każdy może tu umieszczać co chce znajdą się tu też strony z pornografią{Kiedyś jeszcze napisze o pornografii}.
Generalnie internet ma więcej zalet niż wad, ale żeby tych wad było jak najmniej, trzeba umieć z niego korzystać.