Jesteśmy, że tak powiem atakowani z kilku stron, na różnych szczeblach i w różnych państwach. Unia pod pretekstem walki z pedofilią chce umożliwić blokowanie stron. I tak z artykułu UE: Blokowanie stron pedofilskich i karanie oglądanie dowiadujemy się, że Komisja Europejska chce:
karać także samo oglądanie pornografii dziecięcej bez pobierania plików
by państwa członkowskie były zobowiązane do zagwarantowania możliwości blokowania dostępu do stron internetowych zawierających pornografię dziecięcą
aby "seksturyści", podróżujący za granicę w celu wykorzystywania seksualnego dzieci, byli ścigani we własnym kraju
O ile pierwsze dwie propozycje zostały już odpowiednio skomentowane, to cicho jest wokół trzeciej propozycji - najbardziej kontrowersyjnej.
Nie wiem jak bardzo rozpowszechniona jest „sekturystyka” i czy zwalczanie jej przyniesie wymierne korzyści. Jednego jestem pewien, stworzy to niebezpieczny precedens, karanie swoich obywateli, za czyn, który popełnili w innych krajach i który w tych krajach uznawany jest zgodny z prawem. Owszem wykorzystywanie seksualne dzieci jest niemoralne i ohydne, lecz to nie oznacza, że w walce z tym zjawiskiem należy aż tak ograniczać wolność. Wyobraźmy sobie, że za kilka lat będziemy karani w Polsce za posiadanie narkotyków na terenie Holandii, a i może później rozszerzy się na to zbrodnie polityczne (Koreańczycy będą karani za niepochlebne wyrażanie się w Anglii o swoim prezydencie). Jestem jeszcze jednego ciekaw, jak oni to zamierzają ścigać i udowadniać.
Polscy politycy pozazdrościli rządzącym z Chin i Korei Północnej, postanowili w Polsce wprowadzić cenzurę Internetu. Oto artykuł, który będzie odpowiedzialny za blokowanie stron z treściami niedozwolonymi
Art. 179a. 1. Prezes UKE prowadzi Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych. Rejestr jest prowadzony w systemie informatycznym.
2. Prezes UKE, na żądanie podmiotu uprawnionego lub Służby Celnej, dokonuje
niezwłocznie wpisu do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych danych pozwalających na identyfikację lokalizacji strony internetowej lub usługi zawierających:
1) treści propagujące faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa;
2) treści pornograficzne z udziałem małoletniego, treści pornograficzne związane z prezentowaniem przemocy lub posługiwaniem się zwierzęciem, treści pornograficzne zawierające wytworzony lub przetworzony wizerunek małoletniego uczestniczącego w czynności seksualnej;
3) treści, których prezentowanie umożliwia podstępne wprowadzenie w błąd, w celu osiągnięcia korzyści majątkowych, poprzez wyłudzenie informacji mogących służyć do dokonania operacji finansowych bez zgody dysponenta środków finansowych;
4) treści stanowiące niedozwoloną reklamę lub promocję albo informowanie o
sponsorowaniu w rozumieniu ustawy z dnia o grach hazardowych lub umożliwiające urządzanie gier hazardowych bez udzielonego zezwolenia lub uczestniczenie w tych grach.
3. Przedsiębiorca telekomunikacyjny świadczący usługi dostępu do Internetu, jest zobowiązany do niezwłocznego blokowania dostępu do stron internetowych lub usług wpisanych do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych.
4. Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych jest jawny.
5. Podmiot, którego strona internetowa została objęta wpisem do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych, lub który udostępnia usługi objęte takim wpisem, może wystąpić do Prezesa UKE z wnioskiem o wykreślenie z Rejestru danych dotyczących tej strony internetowej lub usługi. Do wniosku dołącza się dokument potwierdzający tytuł prawny do posiadanej strony internetowej lub oświadczenie o świadczeniu usługi.
6. Prezes UKE niezwłocznie przekazuje wniosek, o którym mowa w ust. 5, organowi, na którego żądanie dokonano wpisu do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych.
7. W przypadku uwzględnienia wniosku, o którym mowa w ust. 5, organ, na którego żądanie dokonano wpisu do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych, przekazuje Prezesowi UKE informację o cofnięciu żądania. Prezes UKE niezwłocznie wykreśla wpis z Rejestru.
8. Organ, na którego żądanie dokonano wpisu do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych, odmawia cofnięcia żądania, w drodze decyzji, w przypadku gdy nie ustały przesłanki, o których mowa w ust. 2.
(…)
Hmm… Wg tego artykułu wszystkie strony z koncówką gov.pl powinny trafić do tego rejestru, propagują ustrój totalitarny(cenzura internetu) :D. No i według tego samego punktu, to i mój blog powinien być zakazany. Nie będę się bawił w wykrywanie nieścisłość, bo już to zrobili blogerzy lepiej obeznani w temacie
Mój komentarz do tego taki, wszystko da się ominąć. To jest akurat proste do ominięcia, wystarczy skorzystać z proxy. Robiłam tak omijając ograniczenie na youtube: "To wideo nie jest dostępne w Twoim kraju", korzystając z vimgi.com.
Pozdrowienia dla cenzorów.
Tagi: cenzura, google, ONZ, Prawo, wolność słowa, Kategoria: PERPiS Fajny wpis Przekrety w ONZ cenzorzy z Google na Islam: Religia Pokoju oraz wpis Cenzura w Google na Zbawienie - blog ludzi zbawionych.W obydwóch przypadkach wysuwane są zarzuty, że Google cenzuruje.
Usunięcie strony Inner City Press z wyszukiwarki Google News jest na pewno cenzurą, i bardziej wygląda na cenzurę, gdy odmówiono indeksowania strony wraz zaczęciem współpracy z ONZ.
Ale przy odmówieniu zamieszczenia reklamy są pewne wątpliwości. Według dr Joanny Taczkowskiej-Olszewskiej, specjalistki od prawa prasowego, decyzja ta mówi tylko o światopoglądzie portalu, ale czy Google firma, która posiada większość rynku wyszukiwarek, które indeksują bardzo różne strony, może odmówić zamieszczenia reklamy? Nie zgadzam się panią dr, ponieważ argument, że kłóci się to światopoglądem firmy jest chybiony, ponieważ firma wyświetla tyle różnych reklam, że wątpię w przyczynę światopoglądową. Raczej Google nie chce się mieszać w politykę, sytuację wewnętrzną jakiegoś kraju(tu Polski), ponieważ wie ile osób korzysta z jej sług, i dlatego odmówiła zamieszczenia reklamy. A gdyby umieściła reklamę, to inne protestujące organizacje umieszczałyby reklamy. Oczywiście Google miała do tego prawo, ale ja nadal uważam, że jest to cenzura. Uważam, iż złe poglądy można jedynie wtedy zniszczyć pozwalając im się "zetrzeć" z dobrymi.
Ale dziwi mniej jedno czego Google idzie na rękę gigantom np. ONZ, Chinom?