Zostawcie wakacje w spokoju
Dolnośląskie Kuratorium Oświaty opracowało projekt kalendarza roku szkolnego, który przewiduje maturę w kwietniu, dwa tygodnie ferii jesienią i krótsze wakacje. No pewnie przygotowało Kuratorium Oświaty, a czy ktoś zapoznał się opinią uczniów.
O to ten projekt:Według kuratorium matura, egzamin gimnazjalny i sprawdzian po szóstej klasie mogłyby być przeprowadzone w ciągu dwóch ostatnich tygodni kwietnia. W tym czasie pozostałe klasy miałyby ferie wiosenne. Pierwsza przerwa w nauce to dwa tygodnie ferii na przełomie października i listopada, potem w lutym byłyby ferie zimowe, jak do tej pory. Rok szkolny kończyłby się po 18 czerwca, ale zaczynał już 15 sierpnia.A teraz jakie są korzyści:
Jakubowska: - Najważniejsze to m.in. możliwość zorganizowania matury i innych egzaminów bez zaburzania cyklu nauczania pozostałych klas - wyjaśnia. - Poza tym zrównoważy się okres pracy i wypoczynku. Jeśli ferie zaczynają się dopiero zimą, to młodzież i nauczyciele są już bardzo zmęczeni. Częściej chorują. Więcej ferii w ciągu roku to częstsze pobyty z rodziną. No i w końcu element ekonomiczny - możliwość wyjazdu z dziećmi poza szczytem sezonu, kiedy nie jest już tak drogo."Zrównoważymy okres pracy i wypoczynku". Eh, to jest ciekawe, bo nauczyciele wbrew prawom ucznia zadają zadania na ferie, święta oraz zadają coś do nauki(np. wiersz) na pierwszy czy drugi dzień po dłuższej przerwie. Nawet jeśli nauczyciele nie zadadzą nic do nauki, to co można robić na przełomie października i listopada, jedynie patrzeć na deszcz za oknem, grabać liście, grać na komputerze, oglądać telewizor, a o dużej ilości czasu spędzanym na świeżym powietrzu nie ma co marzyć w polskich realiach, więc i o fizycznym wysiłku też nie ma co marzyć. No chyba, że ktoś lubi sobie podbiegać przy brzydkiej pogodzie zamiast posiedzieć w czyimś lub swoim domu. Częstsze pobyty z rodziną, nie chcę ironizować, ale jaki nastolatek lub dzieciak myśli o częstszym pobycie z rodziną. Element ekonomiczny(?), ale zadam teraz ważne pytanie: "Ile osób wyjeżdża z rodziną nad morze(w jesienie? na wiosnę?) lub gdzie indziej zamiast wyjechać do jakiejś ciotki, wujka, babci?". Zbiliśmy kilka "zalet" tego kalendarza roku szkolnego, a teraz dodajmy rozważmy jeszcze kilka wad.Tracimy ciepłe dni lata zyskując przy tym zimną, deszczową jesień i jako taką wiosnę. W lecie kąpiemy się, opalamy, wyjeżdżamy na kolonie, biegamy, spędzamy czas na polu, nie myślimy o szkole. A "wypoczynek umysłu" też jest ważna rzeczą, gdy kończymy rok szkolny, to zrzucamy ten garb siebie, zyskując komfort psychiczny. W ostatnich dwóch tygodniach wakacji(a może jeszcze wcześniej) myślimy już o szkole, kupujemy zeszyty, książki, piórniki, a w ostatnim tygodniu wakacji niektórzy już są nimi nasyceni i trochę znudzeni. Gdy rok szkolny zaczynałby się 15 sierpnia, tak naprawdę wakacje(wypoczynek) trwałyby tylko jeden miesiąc , lipiec. Przez 6 tygodni wakacji nikt nie zdąży całkowicie odpocząć za szkołą, zatęsknić za znajomymi, nawet taki człowiek jak ja. Odbierana jest wolność uczniom, czas swawoli. Natomiast na feriach, świętach, czy innych dłuższych przerwach nie mamy takich możliwości jak na wakacjach, nie możemy się wyszaleć, odpocząć od szkoły, bo już za kilka dni już trzeba wracać. Tylko na wakacjach mamy takie możliwości pobycia na świeżym powietrzu i wyjazdach na kolonie. Chodzenie do szkoły przez ostatnie upalne dwa tygodnie sierpnia napewno nie będzie przyjemne, a i uczniowie przez ten czas dużo się nie nauczą, ponieważ będą woleli spędzać czas na polu niż na nauce. Nauka przez ten czas nie będzie przyjemna, a uczniowie znienawidzą kolejnego ministra edukacji.
Jeśli ten pomysł wejdzie, to będę uważał panią minister za kolejnego Giertycha, a lata 2005-2010 zapiszą się jako najgorsze lata polskiej edukacji. Natomiast uczniowie, a więc i ja jesteśmy bezbronni, nie możemy głosować, a jedyny protest, to nie przyjście do szkoły. Jesteśmy też jakąś grupą społeczną i to bardzo liczną, a nie mamy dużych możliwości protestu. Czy ktoś, kto przygotowywał ten projekt, był uczniem?