Małżeństwo Katolickie

Tagi: katolicyzm, Kościół Rzymskokatolicki, małżeństwo, monogamia, Nowy Testament, poligamia, Społeczeństwo,
Kategoria:

Naprawdę, gdyby nie religia w szkole, to wiele wpisów na tym blogu by się nie pojawiło. I natchnieniem na dzisiejszy wpis okazała się katecheza: "Aż do śmierci", mianowicie chodzi o małżeństwo. Od pewnej odpowiedzi na lekcji religii na moje pytanie, przestałem zadawać już jakiekolwiek pytania. - piszę to, aby nikt mi później nie zarzucał, czego, jak jestem taki cwaniak, nie dyskutowałem z księdzem itp.

Czego aż do śmierci?

Stawiam tezę, że człowiek jest omylny. Żeby to udowodnić, wystarczy wiedzieć, że istnieje takie coś, jak dogmat o nieomylności papieża, który mówi, że papież jest nieomylny tylko w kwestiach wiary. A skoro papież jest następcą świętego Piotra, to jest on wyżej od zwykłych ludzi. Więc człowiek jest omylny. Odrzucam zarzuty, że Bóg w sprawach miłości kieruje człowiekiem, zmienia jego myśli, gdyż Bóg dał wolną wolę, więc nie może bezpośrednio zmieniać jego myśli. Skoro człowiek jest omylny w sprawach miłości to może pomylić zauroczenie z prawdziwą miłością, nawet po kursach przedmałżeńskich może ten błąd popełnić. Niesprawiedliwe jest zmuszanie niekochających się dwóch osób do życia ze sobą aż do śmierci. Mogą oczywiście żyć w separacji, ale to nic nie da, skoro nie kocha się swojego małżonka, natomiast kocha się inną osobę, a nie można z nią żyć, gdyż będzie to grzechem - to też jest niesprawiedliwe. Małżeństwo można unieważnić lub rozwiązać tylko z przyczyn technicznych, no jest jeden wyjątek: rozwiązanie węzła z powodu niedopełnienia małżeństwa(brak seksu po ślubie). No i jeszcze przeszkody, gdy bierze się ślub po raz drugi, po unieważnieniu poprzedniego małżeństwa.

Monogamia i Poligamia

Wszystko to co zawarte na ziemi jest honorowane w niebie, PŚ - co się na Ziemi złączyło, w Niebie pozostanie złączonym. I według katolików poligamia jest niedopuszczalna, więc w niebie musiałoby być honorowane tylko jedno małżeństwo w sytuacji, gdy kobieta A wyszła za mąż za mężczyznę B, gdy ten umarł za mężczyznę C. No więc w niebie, jeden z nich byłby poszkodowany i kobieta byłaby poszkodowana, ponieważ ona kocha dwóch. Tej sprzeczności można uniknąć, gdyby nie nadinterpretować niektórych części NT, więcej można przeczytać tutaj.

To tyle o małżeństwie w Kościele Rzymskokatolickim. Gdyby katolicyzm szedł na przód, to byłby w miarę przyjazną religię, a na razie to jest tyle sprzeczności i nielogiczności, że chyba jeszcze wszystkich nie wymieniono.

Zobacz komentarze

Katecheza - "Być sobą"

Tagi: apostazja, bierzmowanie, Episkopat Polski, IPPKPO, katecheza, katolicyzm, Kościół Rzymskokatolicki, religia, Społeczeństwo,
Kategoria:

Dzisiaj postanowiłem wspomnieć środową katechezę, zmiany w procedurze apostazji, udzielania bierzmowania oraz reakcji kolegi na mój światopogląd.

Na katechezie w środę ksiądz mówił o różnicy pomiędzy tym co głosimy, a tym co robimy. Krytykował ludzi, którzy chodzą do kościoła raz na ruski rok, czyli na Wielkanoc, Boże Narodzenie, a są zapisani do KK, wolałby, żeby wypisali się KK, i nie robili z siebie głupka, żeby nie robili szpoki dwa razy do roku.
Wspomniał też o apostazji, oraz o dokumencie, który został wydany przez Episkopat Polski 29 września 2008 roku, dotyczącym formalnej procedury wystąpienia z KK.
Głównym tematem katechezy była różnica pomiędzy tym co głosimy, a tym co robimy, miał namyśli nas trzecioklasistów, którzy byli w czerwcu bierzmowani, a niektórych od 19 czerwca w kościele nie widział; popatrzył się na mnie wymownie, więc chyba o mnie też chodziło. Powiedział, że jeśli nie chodzimy do kościoła, to po co do bierzmowania przestępowaliśmy, i sam na to pytanie powinien sobie odpowiedzieć, presja ze strony otoczenie. Pod koniec lekcji ogłosił, że byliśmy ostatnim rocznikiem, który nie musiał składać pisemnej prośby o bierzmowanie(yes, yes, yes, będzie mniej bierzmowanych).

Gdyby każdy był ze sobą uczciwy, to byłoby w Polsce 50% katolików.
Warto zaglądnąć na Młody Racjonalista.

Zobacz komentarze

Świadkowie Jehowy

Tagi: Biblia, Biblia Szatana, Bóg, chrześcijaństwo, dyskusja, Ewangelie, katolicyzm, Koran, religia, Świadkowie Jehowy,
Kategoria:

Zwyczajny poranek

Ten poniedziałek zapowiadał się zwyczajnie, wstałem wcześniej bo w niedziele wieczorem nie ciekawego nie było w TV. Nadchodzi 9.30 i mój ulubiony serial "Czarodziejki" na Polsacie. W tym czasie mama poszła do pracy, ojciec na grzyby. Po oglądnieciu serialu, włączam komputer sprawdzam newsy, a tu mnie siostra informuje, że idą ci z "kociej wiary"[czego kociej?]. Nie otwieram drzwi bo były otwarte, ale wychodzę im na powitanie.

Rozmowa

Pan mówi "Dzień Dobry" ja odpowiadam. I jak każdy wziął mnie za katola, i już ma zaczynać czy znam modlitwę "Ojcze Nasz". A ja ładnie odpowiadam, że znam, ale jestem ateistą. No to zaczął gadać o tym, czy to możliwe, że wszechświat istnieje wiecznie, albo że sam powstał. Wtedy nie nie odpowiedziałem, ale teraz bym odpowiedział, że czego nie, skoro Bóg też istnieje wg. nich wiecznie. No więc mówi, o tym, czy to nie wspaniałe, że żyjemy na takiej planecie jak ziemia, że to nie mogło być dziełem przypadku. Ja odpowiedziałem na to, że mówimy tak, ponieważ tu istniejemy, gdybyśmy żyli gdzie indziej, też byśmy tak mówili, ale o innej planecie. Teraz bym jeszcze dodał, że to życie rozwineło się dzięki sprzyjającym warnukom, a warunki nie powstały po to, żeby powstało życie. Było o biologi, że to musiał być niesamowity przypadek, żeby atomy tak się ułożyły, żeby powstała komórka. Na to nie odpowiedziałem, ale czytam arty o ewolucji. Powiedziałem, że jest teoria ewolucji i biogenezy. On odpowiada, że teoria to tylko teoria itp. Ja już miałem po dłuższej chwili namyślenia odpowiedzieć, że teoria to udowodniona i nie obalona hipoteza; ale o wepchał się z biblią , że to księga natchniona przez Boga. Ja odpowiedziałem, że na którymś soborze, dyskutowali nad kształtem Bibli. Trochę się tutaj zamotał, więc nie wiem czy sie zgodził ze mną czy nie. Myślałem, że powie, że jeste natchniona, bo jest od starożytności, ale nie powiedział, bo się domyślił, że ten argument zmyję" Przecież hinduizm i inne wschodnie religie też długo trwają". Później pani się zapytała, dlaczego zostałem ateistą, chociaż rodzice katolicy, odpowiedziałem, że 3 lata temu dostałem komputer z internetem. Na koniec dał mi książeczkę "CZEGO naprawdę UCZY BIBLIA". Razem z młodą panią, którą był[on miał siwe włosy i wyglądał na bardziej doświadczonego] powiedzieli mi 4-3 razy "powodzenia" i inne w tym stylu, więc odpowiedziałem "powodzenia". Pożegnałem się i poszli. Usłyszałem też komplement, że jestem "otwarty na dyskusję i na świat".

Różnice między nimi a katolikami

Świadkowie Jehowy przynajmniej postępują wg. swoich zasad. Są prawdziwej wiary, otwarci na dyskusję, życzliwi. Nie mają kapłanów, proboszczów, biskupów, papieży - po prostu są wszyscy równi. Chrzestu udzielają, gdy jesteś dorosłym, a nie wtedy gdy nie masz rozumu. I za darmo rozdają książeczki. Jedynie dla głupoli, tzn. ludzi, którzy nawet przyparci do muru argumentami nie zmienią zdania; są uciążliwi. Traktowali mnie i mój ateizm poważnie, nie jako dziecko zbuntowane przeciwko Bogu.

Co się od poniedziałku zmieniło w moim życiu

Teraz zrozumiałem, że jedynie dyskusja może umocnić twoją wiarę lub niewiarę. Jedynie co możesz zmienić to zdanie, a każda dyskusja robi z Ciebie mądrzejszego. Ja niestety nie mam z kim w okolicy dyskutować, albo ludzie mają takie samo zdanie jak ja[czyli nastoletni ateiści] albo są katolikami, dla których dyskusja o wierze jest obrazą Boga i ich. Teraz zamierzam przeczytać "CZEGO naprawdę UCZY BIBILIA?", Biblię, Ewangelię 13 apostoła, oraz inne Ewangelie nie zawarte w Bibli, Koran, oraz inne "święte" księgi. Będę się starał obalać argumenty, zdania z tych ksiąg oraz je analizować. Pierwsze co przeczytam to tą książeczkę, którą od Świadków Jehowy dostałem. Później przeczytam Biblię na Internecie. Niby katalocka rodzina, ale u mnie w domu nie ma Bibli. Oczywiście "Biblię Szatana" też przeczytam, krótka jest

Zobacz komentarze

Bóg i życie wieczne jest niepotrzebne

Tagi: Bóg, dusza, katolicyzm, religia, sens życia, wiara, życie, życie wieczne,
Kategoria:

Dlaczego postanowiłem napisać taki kontrowersyjny wpis? Ponieważ spotkałem się z takim tematem na forum.ateista.pl jak "Czy chciałbyś, żeby Bóg istniał?". Oczywiście nie chciałbym, żeby Bóg istniał, ale postanowiłem się jeszcze się zastanowić po co komu jest potrzebny Bóg.

Więc, trzeba zacząć od tego, że ludzie zaczęli tworzyć religie, gdy zaczęli się zastanawiać na zjawiskami występującymi na świecie. Występowanie burzy, deszczu tłumaczyli mocą jakiś nieznanych duchów(na początku byli to ich przodkowie), ponieważ nie umieli tego wytłumaczyć. Później, gdy zaczęli się zastanawiać jak powstał świat ich przodków zastąpili Bogowie, ale duchy przodków pozostały jako duchy błąkające się po ziemi jako demony lub dobre anioły. Mądrzejsi ludzie spośród ludzi(czyt. kapłani), zaczęli wykorzystywać swoją większą wiedzę, aby zyskać władze oraz korzyści materialne. Gdy władzę nad religią zyskali kapłani/szamani, zaczął się kształtować panteon bóstw, mniejsze bóstwa, które mogły mniej dać wzamian za modlitwę, były wypierane, generalnie duszki/demony w niektórych krajach już całkowicie zapomniane. Tak to przebiegał proces kształtowania się religii. Życie wieczne(po śmierci) jest motywem każdej religii od zarania dziejów, ludzie po prostu nie mogli sobie wyobrazić, że po śmierci tej osoby w ogóle nie będzie, ale jednego nie rozumiem: dlaczego płakali, skoro wiedzieli, że się z nimi spotkają.

Teraz Bóg jest jedynie niektórym potrzebny, aby wytłumaczyć jak powstał Wszechświat. Religii czepiają się też ludzie słabi psychicznie, chcą wiedzieć, że jeżeli tutaj się im w życiu nie powiedzie, to będą żyli wiecznie w Raju z Bogiem. Chcą też, aby inni decydowali za nich, wybierali im kodeks moralny, mówili im co mają robić, co nie, co nie wypada, co wypada, chcą też mieć pewność, że ktoś nad nimi czuwa(Bóg) i im pomorze, doradzi. Religia jest też dla ludzi słabo wykształconych, którzy po prostu nie znają dowodów naukowych na wyjaśnienie niektórych zjawisk tego świata oraz jest też dla tych którzy żyją w częściowo zamkniętych społecznościach, gdzie nie mają możliwości zetknięcia się z innymi poglądami, innymi dowodami, żyją w grupach wzajemnej adoracji. Religia jest też oczywiście dla tych, którzy chcą na niej zbić kasę(o. Rydzyk), decydować za innych.

Gdyby przyjąć argumentację wierzących, że Wszechświat musiał stworzyć Bóg, ponieważ musiał mieć jakąś przyczynę, i o to takim tokiem rozumowania możemy dojść do sprzeczności, co było przyczyną powstania Boga? Życie wieczne - nie ma takiego czegoś, niby dlaczego ma być, przecież Bóg jest miłosierny, więc nie może decydować, na podstawie jednego testu, czy człowiek ma być w piekle, czy w niebie. Narazie nic nie potwierdziło, że coś steruje człowiekiem oprócz mózgu, po prostu w mózgu jest wysoka rozwinięta sieć neuronowa, która steruje wszystkimi uczuciami, procesami życiowymi. Szympansy mogą też wykonywać skomplikowane zadania - wiem, że to nie jest niepodważalny dowód, człowiek po prostu wyewoluował(kościół nie zaprzecza ewolucji, a nauka potwierdza). Niby gdzie ta dusza miała się znaleźć, w ciele?; jakby miała nami sterować, energią? - a co z prawem zachowania energii. A dowód istnienia duszy, nie dowodzi jeszcze istnienia życia wiecznego.

A ja wolałbym żyć bez Boga, wierzyć, że nie ma życia wiecznego i dlatego postarać się żyć jak najlepiej w tym życiu, być jak najlepszy dla Świata, ludzi, żebym został dobrze zapamiętany, żeby moja rodzina była ze mnie dumna. I uważam, że Bóg i życie wieczne za bardzo ułatwiają życie, ludzie wierzą, że będą żyć wiecznie, więc nie starają się być dobrzy dla innych w tym życiu. Niektórzy uważają, że Bóg wybaczy nawet zabicie w imię wiary, że jeżeli nawracają to mogą zabijać. Oczywiście wolą mieć zarzucony z góry już Kodeks Moralny, nie chcą żyć po swojemu, decydować za siebie, brać życie na swoje barki, po prostu się nie uczą żyć, nie kształtują swojej moralności i przez to mniej sobie radzą w życiu. A gdy ktoś ich zapyta, dlaczego "coś" tak zrobił, powtarzają coś wykutego z biblii, czy jakiejś innej "świętej księgi", lub po prostu nie wiedzą dlaczego tak zrobili, mała cząstka ludzi wierzących ma świadomość swojego działania.

To byłoby na tyle. Teraz wy odpowiedzcie sobie na ważne pytania dotyczące waszego życia, ten tekst miał was zachęcić do samodzielnego myślenia, a nie do narzucenia wam ateizmu, agnostycyzmu, deizmu. Po prostu myślcie - niech to będzie waszą dewizą życiową.

Zobacz komentarze