Benjamin Franklin powiedział, że tylko dwie rzeczy w życiu są pewne - śmierć i podatki. Z tym, że śmierci nie da się uniknąć i są dobre powody, żeby jej nie unikać. Podatki jednak są tworzone przez ludzi i sposób ich pobierania jest nigdy nie będzie doskonały, więc da się je legalnie ominąć, o czym wspomnę później. Są też dobre powody, dla których warto unikać podatków w krajach takich jak Polska tzn. w krajach z wysokim socjałem.
Muszę się przyznać, że byłem głupi i nawet się nie spodziewałem, że jest jakiś alternatywny czy dopełnienie państwowego systemu pieniężnego opartego na kredycie. O takim systemie dowiedziałem się czytając artykuł na Wolnych Mediach. Tematem tego artykułu jest LETS, ten system jest trochę podobny do mojego systemu barterowego, zresztą sami ocenicie czytając artykuły na LETS.PL.
Zaletą tego systemu jest, że pieniądz jest informacją, czyli nic nie trzeba do jego produkcji. Wraz ze wzrostem dostępności internetu, powinna wzrosnąć też popularność tego systemu. Lecz dzięki temu systemowi nie ominiemy podatków, tutaj też je trzeba płacić, lecz mniejsze niż w moim systemie barterowym, ponieważ nie trzeba płacić 2 * VAT 22%, tylko raz podatek tak jak w normalnej transakcji jest chyba rozliczane z ZŁ(upewnię się w najlbiżyszm czasie). Sam nawet zamierzam stworzyć taki system i udostępnić kod platformy, na której można by utworzyć system LETS. Ja do tego swojego systemu dodałbym wymienialność waluty głównej na walutę systemu LETS. Wymienialność tej waluty była oparta na popycie i podaży. Kurs waluty byłby zmieniany codziennie, więc dzięki temu można zapobiec inflacji(i nie tylko jej).
PS. Moje marzenia na idealny świat mogą przestają już być tylko marzeniami. :D
Tagi: CIT, Ekonomia, Państwo, PIT, podatki, Polska, socjal, VAT, Kategoria: PERPiS Większość, uważa, iż Polska nie jest straszna, ponieważ podatki wynoszą tylko 20%(19% dokładnie), więc tak naprawdę dużo nam nie zabiera. Ale to jest mylne przekonanie, bo nie bierzemy pod uwagę całego rynku, państwo zabiera jednym podatkiem 20%, a reszta? Weźmy więc pod uwagę taką prostą sytuację.
Mamy 10 ludzików, 8 pracuje w fabryce, 2(panowie A i B) w sklepie. Załóżmy, iż każdy z osobna posiada kapitał w wysokości 2440zł. Więc tych 10 ludzików idzie do sklepu i kupuje wszystko na co ich stać, wydają 2440zł, 22% to jest VAT idzie więc do budżetu państwa, natomiast 20000zł zarabia sklep. Sklep płaci 20% podatku z utargu, czyli płaci 4000zł, zostaje 16000zł. Panowie A i B wypłacają sobie po 1500zł, a reszta 13000zł zostaje przeznaczona na zakup towaru w fabryce. 20 % z pensji pana A oraz B, czyli 300zł zostaje oddane państwu. Właściciele/pracownicy sklepu kupują towar w fabryce za 13000zł. Fabryka zarabia 13000zł, 20% musi oddać państwu, więc zostaje 10400zł, to zostaje podzielone pomiędzy 8 pracowników każdy dostaje po 1300zł, 20% daje państwu, zostaje 1040zł.
Czyli razem zostaje 8 * 1040zł + 2 * (1500zł-300zł) = 8320zł + 2400zł = 10720zł
No tak przecież, to bardzo dużo zostaje 10720zł z 24400zł, aż 44% zostaje w naszych łapskach, które nie wiedzą jak rozporządzać pieniędzmi. Nie chciałem tu też robić jakiejś pełnej sytuacji rynku, chciałem tylko pokazać, że błędne jest przekonanie, że państwo zabiera tylko 20%. Kto chce może sobie zrobić większą symulacje np. dodać podatki dla bogatszych, dodać trójstopniowe przekazywanie kapitału(np. elektrownia --> fabryka --> sklep), zapewniam, że wtedy wyjdzie, że jeszcze więcej podlega redystrybucji.
Popierałem protesty lekarzy, pielęgniarek, nauczycieli, celników, poparłbym protesty(dotyczące money) wszystkich grup społecznych, których pensje są wypłacane przez państwo i gdzie te protesty są uzasadnione.
Odezwali się rolnicy, bo jest konkurencja i świnki idą po małej cenie. A dlaczego nie miałyby iść, jeśli popyt zmalał, a zwiększyła się konkurencja, to nie zależy bezpośrednio od państwa. Zapytałbym się ich, jeśli jest nieopłacalne, to czego pozostają nadal na tym rynku, a rolnicy chcą na dodatek dopłat z moich podatków(i nie tylko moich), normalni ludzie starali by zmniejszyć koszty produkcji lub przenieść się na inny segment. Wolny rynek na tym polega, że jeśli coś się nie opłaca, to się tego nie robi. Ja też sobie zacznę sprzedawać mięso z biedronek i zacznę protestować, ponieważ ceny są niskie(nie ma popytu). To nie jest raczej normalne. A wracając do tych cen, to państwo może jedynie wydawać ustawy, już dawno minęły czasy, gdy rolnicy mieli wypłaty ze skarbu państwa. Mogą jedynie wybadać w jakiś sposób sprawę czy nie ma zmowy cenowej, jeśli jest złożyć pozew i tyle. A co do rolników - może będziecie mogli zmniejszyć koszty produkcji: Będziemy jeść więcej pestycydów? - Kraj - Fakty w INTERIA.PL.