Problem Islamu

Tagi: chrześcijaństwo, emigranci, Europa, Islam, konstytucja, kultura, polityczna poprawność, religia, Społeczeństwo, Zachód,
Kategoria:

Tematu tego, że Islam jest zagrożeniem dla Europy ja już nie będę poruszał. Szczerze naprawdę wolę chrześcijaństwo niż Islam, wg „Samych Swoich” lepszy jest swój wróg, ale poważnie mówiąc chrześcijastwo przez te 500 lat potrafiło się ucywilizować, kulturę Zachodzu zawdzięczam chrześcijaństwu. Jednak ja zaproponuję tylko rozwiązanie, a o problemie proszę przeczytać sobie na Polityka globalna - Kalifat Europejski i Jest inaczej - Żałosna agonia cywilizacyjnej kolebki

Aby przeciwstawić się Islamowi należy odrzucić na bok polityczną poprawność i wcielić jedno z dwóch rozwiązań, albo ich mieszankę.

  1. Wzmocnić napływ imigrantów z Chin, Indii, Ameryki Łacińskiej, tak żeby Europa stała się multikulturowa, osłabimy wpływ Islamu.
  2. Dodać do art. 25 Konstytucji RP punkt szósty: Kościoły i związki wyznaniowe mają prawo do budowania swoich świątyń, lecz muszą uzyskać w powszechnym referendum zgodę mieszkańców, których spokój działanie świątyni będzie naruszać. Referendum dotyczy umowy między mieszkańcami pobliskich terenów, a właścielem świątyni, w której mieszkańcy mogą żądać okresowych odszkodowań w wysokości przez nich ustalonej lub postawić inne warunki zgodne z prawem i zdrowym rozsądkiem.

Zobacz komentarze

Wliczanie oceny z religii do średniej

Tagi: religia, Szkoła, TK, Trybunał Konstytucyjny,
Kategoria:

Grupa posłów na Sejm RP(jak to mądrze zabrzmiało :D) złożyła dwa lata temu do TK wniosek dotyczący zgodności rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej, które m.in. mówi o tym, że do średniej z obowiązkowych przedmiotów ma być wliczana ocena z religi lub etyki, z Kontytucją. Przyznam się, że cały czas polowałem na to, kiedy ta sprawa znajdzie się na wokandzie(Wokanda TK). Doczekałem się. Na początku rozprawa miała być 1 lipca 2009 roku, ale odroczyli ją na 2 XII 2009. O tym, że ta sprawa jest istotna świadczy to, że TK będzie ją rozpatrywał w pełnym składzie.

Zobacz komentarze

"Szukanie Boga jest bezcelowe"

Tagi: ateista, Bóg, niewierzący, religia, światopogląd, wiara, wierzący,
Kategoria:

Jest to jedna z moich przewodnich myśli i ona właśnie najlepiej określa mój światopogląd. Ateistą określam się, ponieważ tak jest najwygodniej, najszybciej i to jest chyba najbardziej przyswajalne dla innych ludzi. Lecz ja uważam, iż nie ma sensu zastanawianie się nad istnieniem Boga oraz poszukiwaniem go, szukaniem dowodów na jego istnienie lub nieistnienie, bo jeśli jest to Bóg deistyczny(który nie inngeruje w życie ludzie, w losy wszechświata), to nie znajdę nigdy żadnych dowodów, a jeśli jest to Bóg teistyczny, to skąd będę wiedział, która religia ma rację. Dlatego najrozsądniej według mnie jest żyć, tak jakby Boga nie było. Tak na podsumowanie moje króciutkie rozumowanie.

Nawet biorąc pod uwagę że są tylko dwie możliwość, jedna religa(obecnie mamy miliony religi) i niewiara, niewierzący wychodzi na tym korzystniej. ∞-nieskończoność r=0,5 prawdopodobieństwo istnienia Boga 1-r - prawdopobieństwo nieistnienia Boga Wierzący wierzy w Boga i Bóg istnieje: (∞-p)/∞ - taką część życia w pełni wykorzystuje, swoje życie ziemskie "p" poświęca Bogu Wierzący wierzy w Boga, a Boga nie ma: 0 - taką część życia w pełni wykorzystuje Niewierzący i Bóg jest: p/∞ - taką część życia wykorzysta Niewierzący i Boga nie ma: 1 - taką część życia w pełni wykorzysta ZAŁOŻENIE: r*(∞-p)/∞ + (1-r)*0 < r*(p/∞) + (1-r)*1 r*((∞-p)/∞) + < r*(p/∞) + (1-r)*1 r*(∞-p) < r*p + ∞ - ∞*r r*∞ - r*p < r*p + ∞ - ∞*r 2(r*∞) < 2(r*p) + ∞ 2(r*∞) - & < 2(r*p) dla r = 0,5 ∞ - ∞ < p 0 < p Długość życia jest zawsze większa od 0, więc dla prawdopobieństwa równego r = 0,5 bardziej opłaca się być niewierzącym.

Zobacz komentarze

Haloween

Tagi: 1 listopada, Haloween, Ks. dr Aleksander Po, księża, okultyzm, religia, Samhain, satanizm, światopogląd, święta, Włatcy Móch,
Kategoria:

Dzisiaj postanowiłem napisać o Halloween, treścią wpisu będzie krytyka (pseudo)artykułu krytukującego Hallowen pt. Halloween jako celebracja okultyzmu i satanizmu Diabelskie sieci na nasze dzieci, którego autorem jest Ks. dr Aleksander Posacki.

Jak ja kocham radykalistów, a szczególnie ich artykuły. Na forum.ateista.pl dowiedziałem się, że ks. dr Aleksander Posacki wymodził tutaj artykuł na temat Halloween. No więc zaczynamy jazdę skoksem po artykule. Dotrwałeś do końca pierwszego akapitu, jak tak to pewnie zacząłeś się ksztusić się śliną(bez satanistycznych skojarzeń).

Coraz więcej dzieci, młodzieży, a także studentów jest zniewolonych duchowo. Korzystają z pomocy egzorcystów pomiędzy jedną a drugą lekcją lub bezskutecznie wałęsają się po klinikach psychiatrycznych, spotykając się ze szczerą bezradnością psychiatrów i terapeutów.
Zniewolonych duchowo? Korzystają z pomocy egzorcystów i wałęsają się po klinikach psychiatrycznych? Czy ksiądz mógłby podać jakieś dane dotyczące ile procent młodzieży jest zniewolonej duchowo itp.?
Tymczasem liberałowie (w tym lewicujący, powierzchowni i niedouczeni katolicy), ateiści, wolnomularze, materialiści i sataniści - wszyscy zgodnie i od lat z uporem maniaka, jak nakręceni - serwują naszym dzieciom (w tym coraz częściej przedszkolakom) okultystyczne i satanistyczne rytuały, które w uproszczonej i szczątkowej formie kultywowane są podczas strasznego i niebezpiecznego "święta" Halloween, wywodzącego się z pogańskiego celtyckiego święta ku czci boga śmierci - Samhaina.
Co ma ateizm do satanizmu i okultyzmu, radziłbym przeczytać definicję ateizmu.Według księdza wszystkie te grupy serwują stanistyczne zwyczaje, lecz nie podał przykładów i dowodów, że to właśnie te grupy. No i co z tego, że Halloween wywodzi się z celtyckiego święta ku czci boga śmierci. Zresztą tamto święto nie było jakoś tak straszne, na wikipedii jest napisane:
Samhain - najważniejsze celtyckie święto, którego nazwa oznacza koniec lata (sam e fuin). Związane było z zakończeniem żniw i roku wg kalendarza celtyckiego (31 października - 1 listopada). Wierzono, że w noc wigilii Samhain duchy osób, które zmarły w trakcie minionego roku oraz tych, które się jeszcze nie narodziły, zstępowały na ziemię w poszukiwaniu żywych, by w nich zamieszkać przez okres następnego roku. Celtowie gasili wszelkie ogniska, kaganki i pochodnie, żeby ich domy wyglądały na zimne i niegościnne, a poza domem wystawiali żywność dla duchów. Sami ubierali się w stare, podarte ubrania i chodzili po wsiach udając brudnych włóczęgów, dzięki czemu miał ich nie zechcieć żaden duch. Iryjczycy jeszcze w V w. n.e. w miejscu Mag Slecht ofiarowywali Cromm Cruaich (Głowie Grobowca bądź Skrwawionej Głowie), to wszytko co pierworodne i co trzeciego syna. Dom wodza podpalano, a jego samego symbolicznie zabijano. Z Samhain wywodzi się zwyczaj Halloween.
I jeszcze jedno, jeśli naród X świętował święto A w dany sposób, to nie znaczy, że następny naród Y będzie świętować w taki sam sposób(pamiętając o zwyczajach, głównym bogu tego święta itp.), czego przykładem jest kościół katolicki(na temat skąd wywodzą się święta katolickie napisane tutaj). Księżulek w kolejnych akapitach coś tam napitala o Harrym Potterze, nie przedstawiając argumentów. Kolejnym argumentem księdza ma być to, że jeśli sataniści świętują Halloween, to święto to jest złe. Jest to nieprawdziwe, poniewaź jeśli grupa C świętuje dzień A w sposób Y, to nie znaczy, że grupa D świętuje dzień A w taki sam sposób. I teraz ksiądz robi darmową reklamę, pisząc w "Włatcach móch". Pan dr Aleksander Posacki chyba nie zauważa, że robi aż tyle błędów logicznych, bo napisał:
Profaniczny kult czarnej mszy oraz klimat satanizmu obecne są w kultowej kreskówce (przeznaczonej dla dorosłych, a oglądanej przez 80 proc. dziesięciolatków) pt. "Włatcy móch" (władca much jest jednym z określeń Belzebuba w Biblii).
Wg. rozumowanie księdza, jeśli napisze w jakiejś książce, że Piotrek to imię szatana, ksiąźka stanie się sławna, a ludzie będą nadawali imię dziecka jako Piotrek, to będzie znaczyło, że lubują się w satanizmie. Zresztą wątpię, żeby twórca "Włatcy much" słyszał, o tym, że tytuł kreskówki to jedno z określeń Belzebuba w Biblii. Według mnie i wielu innych przeciętnych osób ta kreskówka ma śmieszyć, ma być satyrą na życie w Polsce, a nie propagować satanizm.
Podobnie jest z Halloween. W tym czasie dzieci przebierają się za śmierć, duchy, czarownice, nietoperze, czarne koty, gobliny, zombie, sowy, wampiry, duchy, demony czy za samego diabła. Znaczna część z tych postaci to w tradycji europejskiej symbole szatana i jego pomocników. Oznacza to dotykanie rzeczywistości niebezpiecznych duchowo, ponieważ identyfikacja z tymi postaciami nie musi być wyłącznie psychologiczna, ale może dotyczyć wymiarów duchowych. Albowiem przywołując w ten sposób - poprzez wyobraźnię - złe moce, nawet nie do końca świadomie, można się otworzyć na opętanie.
I kto tu jest zabobonny?
Czasem jest to także okazją do manifestacji niebezpiecznych społecznie obyczajów, jak np. w Nowym Jorku, gdzie są parady organizowane przez homoseksualistów, a najbardziej znana odbywa się w dzielnicy Greenwich Village
No i tak ksiądz okazał się homofobem(lęk przed homoseksualistami). No i ostatnie:
Nieprzypadkowo więc Halloween obecny jest w domach kultury, szkołach, a nawet coraz częściej w przedszkolach i zwykle łączy się z propagowaniem okultyzmu (np. wróżbiarstwa). Zdarza się, że na takie imprezy zaprasza się zawodowe wróżki oraz innych okultystów (podobnie dzieje się w przypadku problematycznego zwyczaju zwanego andrzejkami). Różne formy okultyzmu wzajemnie się przyciągają. Badania naukowe wykazują, że żaden okultysta nie zajmuje się nigdy jedną formą okultyzmu, ale uprawia ich wiele, gdyż poszukując wiedzy i mocy, nie potrafi zatrzymać się, ale kierowany jest faustowskim pędem ku nieskończoności imitującej zbawienie. Pojawia się problem imitacji, czyli pomylenia oryginału z podróbką, tak nieuchronny w sytuacji pomieszania pojęć.
No i co w tym złego, że się przelewa wosk przez klucz i inne pierdoły, skoro się w nie wierzy, robi je się tylko dla zabawy, towarzystwa, śmiechu. Grzechem wg. Dekalogu byłaby sytuacja, gdyby się wierzyło w te rzeczy(złamanie pierwszego przykazania).

Drodzy czytelnicy jeśli znacie jakiś dobry artykuł krytykujący Halloween, prosiłbym was, żeby napisać o tym w komentarzu.

Zobacz komentarze

Katecheza - "Być sobą"

Tagi: apostazja, bierzmowanie, Episkopat Polski, IPPKPO, katecheza, katolicyzm, Kościół Rzymskokatolicki, religia, Społeczeństwo,
Kategoria:

Dzisiaj postanowiłem wspomnieć środową katechezę, zmiany w procedurze apostazji, udzielania bierzmowania oraz reakcji kolegi na mój światopogląd.

Na katechezie w środę ksiądz mówił o różnicy pomiędzy tym co głosimy, a tym co robimy. Krytykował ludzi, którzy chodzą do kościoła raz na ruski rok, czyli na Wielkanoc, Boże Narodzenie, a są zapisani do KK, wolałby, żeby wypisali się KK, i nie robili z siebie głupka, żeby nie robili szpoki dwa razy do roku.
Wspomniał też o apostazji, oraz o dokumencie, który został wydany przez Episkopat Polski 29 września 2008 roku, dotyczącym formalnej procedury wystąpienia z KK.
Głównym tematem katechezy była różnica pomiędzy tym co głosimy, a tym co robimy, miał namyśli nas trzecioklasistów, którzy byli w czerwcu bierzmowani, a niektórych od 19 czerwca w kościele nie widział; popatrzył się na mnie wymownie, więc chyba o mnie też chodziło. Powiedział, że jeśli nie chodzimy do kościoła, to po co do bierzmowania przestępowaliśmy, i sam na to pytanie powinien sobie odpowiedzieć, presja ze strony otoczenie. Pod koniec lekcji ogłosił, że byliśmy ostatnim rocznikiem, który nie musiał składać pisemnej prośby o bierzmowanie(yes, yes, yes, będzie mniej bierzmowanych).

Gdyby każdy był ze sobą uczciwy, to byłoby w Polsce 50% katolików.
Warto zaglądnąć na Młody Racjonalista.

Zobacz komentarze

Katecheza 4 : "Tak wiele otrzymaliśmy"

Tagi: bieda, bogactwo, bohater, danina, jałmużna, katecheza, miłość, nienawiść, obojętność, religia, święty,
Kategoria:

Co chowasz dla siebie już straciłeś. Co dajesz, to na zawsze będzie twoje.
Czwartkowa katecheza opierała się na tym cytacie, na katechezie toczyła się zażarta dyskusja, w której ja brałem udział. Postaram się omówić i skomentować ten cytat..

Na katechezie mieliśmy zinterpretować ten cytat, lecz niestety nad jedną interpetacją tego cytatu wywiązał się dyskusja, mianowicie nad sprawami materialnymi, a moją uczuciową interpretację tematu ksiądz nie skomentował. Pewnie miał w programie, żeby nakierować dyskusję na ten tok, właśnie widać jak w katolicyzmie jest traktowane samodzielne myślenie, niepodążające za utartymi schematami. No dobra pierwsze skomentuję interpretację opartą o sprawy materialne.

Sprawy materialne[życie ziemskie + rzeczy]

Ta interpretacja to, że jeśli pozostawimy dla siebie, to nie dostaniemy nagrodę w niebie, jeśli zaś komuś damy to wiadomo co. Ja bym natomiast podsunął interpretację, jeśli coś zostawimy dla siebie, a jest nam to niepotrzebne, to nam to zniszczeje, ponieważ nie będziemy się tym zajmować; natomiast jeśli komuś coś oddamy, to ta osoba raczej :D będzie o tym pamiętać i będzie nam dziękować, oraz pozostanie to zadbane i będzie dłużej istnieć. Ta moja druga interpretacja jest tylko dla rzeczy niepotrzebnych, natomiast dla rzeczy potrzebnych pozostaje nam druga interpretacja. Osoby, które oddaję rzeczy potrzebne, powinny być szanowane, lecz o tym ładnie napisał RAZ 79 w notce na swoim blogu.
Od interpretacji cytatu sprawa przeszła do jałmużny i ile jej dawać. Problem w jakiej ilości dawać jałmużne został nierozwiązny na katechezie. Wielkość pojedyńczych datków została rozwiązana, ja uważam, że należy dawać to co nam zbywa, czyli jakieś drobniaki, żebrak trochę zbierze, gdy 200 osób wrzuci po 1zł, ksiądz natomiast uważa, że osoba, która daję taką ilość, która coś dla niej znaczy, jest bohaterem, ja uważam, że głupcem[zaraz wytłumaczę dlaczego]. Problem sumy jaką przeznaczyć w miesiącu na jałmużny czy jakieś datki został rozwiązany, lecz dlatego, że ja na ten temat się nie wypowiadałem. Ksiądz mówi, że należy taką ilość oddać, żeby stać się świętym, czyli bardzo dużo[nieraz życie za kogoś] i takich ludzi uważa za bohaterów. Ja takich ludzich, którzy oddali tak dużo, że znacznie pogorszył się ich stan majątkowy, uważam za głupców, gdyż taki człowiek co sobie poradził w życiu, mógłby przecież oddać trochę, resztę pieniędzy pomnożyć i część jej oddać. Dzięki takiemu postepowaniu osoba mogłaby pomóc większej ilości ludzi. Jeśli chodzi o oddanie czego bardzo dużej wielkości, czyli życia, ksiądz posłużył się manipulacją, bo dał przykład jakiegoś tam człowieka, który oddał życie za kogoś w obozie koncetracyjnym. Była to manipulacja, ponieważ ten człowiek nie mógł nic innego oddać, a też by za kilka dni prawdopodbnie stracił to życie. Problem, komu należy dawać jałmużnę, nie został rozwiązany, gdyż zadzownił dzwonek, a taka fajna dyskusja się wywiązała. Ksiądz obstawał przy tym, że nie zależnie komu dajemy kasę, to i tak zbliżamy się tak samo do "świętości"; uważa, że nie powinno nas interesować nas czy ta osoba te pieniądze przepije, czy przeje, czy odda komuś bardziej potrzębującemu. Lecz ja uważam, że to pokazuje nasz egoizm i oddala nas od "świętości", gdyż naszym celem staje się sama "świętość", a nie polepszanie świata, rozszerzanie dobra. Równie dobrze mógłbym rzucić 1000 zł w 1zł lecą helikopterem na Warszawa, jestem dobry, bo oddałem ludziom pieniądze. Właśnie to mnie daroczyńce powinno mnie interesować, co ta osoba zrobi z pieniędzmi; i nie zgadzam się z tym, że jak już dam komuś te pieniądze, to nie są moje pieniądze, więc nie powinno mnie interesować co ta osoba z pieniędzmi robi, właśnie że powinny "świętego" interesować ludzie, żeby był "świętym". Osobom, które np. przepijają pieniądze należy pomóc, lecz nie w sposób dawania pieniędzy na picie. Popełniamy dwa "grzechy", dając niewłaściwej osobie pieniądze,: np. pogłębiamy ją w swoim nałogu oraz pieniądze mogliśmy dać osobie, która by te pieniądze właściwie wykorzystała.

Uczucie

Interpretacja prosta wg. mnie, być może dlatego, że nie wywiązała się nad nią dyskusja. Teza brzmi, gdy miłość lub nienawiść zachowujemy dla siebie, to te uczucia szybko zanikają, lecz gdy się nimy podzielimy z drugą osobą to na zawsze pozostanie to w naszej pamięcie, a miłość może się przerodzić w długi związek, a nienawiść w zażartą bitwę na śmierć i życie. Gdy nie okażemy swojego uczucia, to wiadome, że nic z tego nie będzie, uczucie szybko przeminie bo pojawi się nowa osoba, którą będziemy bardziej kochać lub nienawidzić. Lecz, gdy je okażemy, to sytuację okazania tego uczucia będziemy pamiętać: może być to porażka lub wspaniały początek, gdy okażemy to niezależnie co by się stało i tak to zapamiętamy.

Zaczynam też cykl komentowania katechez. Lecz nie zapomniałem o komentowaniu kolejnych rozdziałów "Czego naprawdę uczy Biblia", tylko ja nie mam czasu na czytanie tego, ale obiecuję, że w najbliżyszm czasie skomentuję kolejny rozdział.

Przypisy:
  1. Świętość, święty to interpretacja księdza, moja to bohaterstwo, bohater.
  2. Są tylko dwa uczucia, nie ma takiego uczucia jak obojętność, gdyż jest to brak uczucia.

Zobacz komentarze

Świadkowie Jehowy

Tagi: Biblia, Biblia Szatana, Bóg, chrześcijaństwo, dyskusja, Ewangelie, katolicyzm, Koran, religia, Świadkowie Jehowy,
Kategoria:

Zwyczajny poranek

Ten poniedziałek zapowiadał się zwyczajnie, wstałem wcześniej bo w niedziele wieczorem nie ciekawego nie było w TV. Nadchodzi 9.30 i mój ulubiony serial "Czarodziejki" na Polsacie. W tym czasie mama poszła do pracy, ojciec na grzyby. Po oglądnieciu serialu, włączam komputer sprawdzam newsy, a tu mnie siostra informuje, że idą ci z "kociej wiary"[czego kociej?]. Nie otwieram drzwi bo były otwarte, ale wychodzę im na powitanie.

Rozmowa

Pan mówi "Dzień Dobry" ja odpowiadam. I jak każdy wziął mnie za katola, i już ma zaczynać czy znam modlitwę "Ojcze Nasz". A ja ładnie odpowiadam, że znam, ale jestem ateistą. No to zaczął gadać o tym, czy to możliwe, że wszechświat istnieje wiecznie, albo że sam powstał. Wtedy nie nie odpowiedziałem, ale teraz bym odpowiedział, że czego nie, skoro Bóg też istnieje wg. nich wiecznie. No więc mówi, o tym, czy to nie wspaniałe, że żyjemy na takiej planecie jak ziemia, że to nie mogło być dziełem przypadku. Ja odpowiedziałem na to, że mówimy tak, ponieważ tu istniejemy, gdybyśmy żyli gdzie indziej, też byśmy tak mówili, ale o innej planecie. Teraz bym jeszcze dodał, że to życie rozwineło się dzięki sprzyjającym warnukom, a warunki nie powstały po to, żeby powstało życie. Było o biologi, że to musiał być niesamowity przypadek, żeby atomy tak się ułożyły, żeby powstała komórka. Na to nie odpowiedziałem, ale czytam arty o ewolucji. Powiedziałem, że jest teoria ewolucji i biogenezy. On odpowiada, że teoria to tylko teoria itp. Ja już miałem po dłuższej chwili namyślenia odpowiedzieć, że teoria to udowodniona i nie obalona hipoteza; ale o wepchał się z biblią , że to księga natchniona przez Boga. Ja odpowiedziałem, że na którymś soborze, dyskutowali nad kształtem Bibli. Trochę się tutaj zamotał, więc nie wiem czy sie zgodził ze mną czy nie. Myślałem, że powie, że jeste natchniona, bo jest od starożytności, ale nie powiedział, bo się domyślił, że ten argument zmyję" Przecież hinduizm i inne wschodnie religie też długo trwają". Później pani się zapytała, dlaczego zostałem ateistą, chociaż rodzice katolicy, odpowiedziałem, że 3 lata temu dostałem komputer z internetem. Na koniec dał mi książeczkę "CZEGO naprawdę UCZY BIBLIA". Razem z młodą panią, którą był[on miał siwe włosy i wyglądał na bardziej doświadczonego] powiedzieli mi 4-3 razy "powodzenia" i inne w tym stylu, więc odpowiedziałem "powodzenia". Pożegnałem się i poszli. Usłyszałem też komplement, że jestem "otwarty na dyskusję i na świat".

Różnice między nimi a katolikami

Świadkowie Jehowy przynajmniej postępują wg. swoich zasad. Są prawdziwej wiary, otwarci na dyskusję, życzliwi. Nie mają kapłanów, proboszczów, biskupów, papieży - po prostu są wszyscy równi. Chrzestu udzielają, gdy jesteś dorosłym, a nie wtedy gdy nie masz rozumu. I za darmo rozdają książeczki. Jedynie dla głupoli, tzn. ludzi, którzy nawet przyparci do muru argumentami nie zmienią zdania; są uciążliwi. Traktowali mnie i mój ateizm poważnie, nie jako dziecko zbuntowane przeciwko Bogu.

Co się od poniedziałku zmieniło w moim życiu

Teraz zrozumiałem, że jedynie dyskusja może umocnić twoją wiarę lub niewiarę. Jedynie co możesz zmienić to zdanie, a każda dyskusja robi z Ciebie mądrzejszego. Ja niestety nie mam z kim w okolicy dyskutować, albo ludzie mają takie samo zdanie jak ja[czyli nastoletni ateiści] albo są katolikami, dla których dyskusja o wierze jest obrazą Boga i ich. Teraz zamierzam przeczytać "CZEGO naprawdę UCZY BIBILIA?", Biblię, Ewangelię 13 apostoła, oraz inne Ewangelie nie zawarte w Bibli, Koran, oraz inne "święte" księgi. Będę się starał obalać argumenty, zdania z tych ksiąg oraz je analizować. Pierwsze co przeczytam to tą książeczkę, którą od Świadków Jehowy dostałem. Później przeczytam Biblię na Internecie. Niby katalocka rodzina, ale u mnie w domu nie ma Bibli. Oczywiście "Biblię Szatana" też przeczytam, krótka jest

Zobacz komentarze

7 grzechów głównych

Tagi: grzech, grzechy główne, Kościół Rzymskokatolicki, księża, religia,
Kategoria:

Zainspirował mnie news do napisania tego wpisu. Nowe siedem grzechów głównych, czy to Kościół nie dobija sam siebie takim czymś, większość z nich można się dopatrzyć u niektórych dostojników kościelnych. Stare siedem grzechów głównych to:
  1. pycha - no cóż wystarczy się przypatrzyć kilku księżom spotkanym na ulicy(sorry w aucie)
  2. chciwość - nie księża nie są chciwi, nie chcą pieniędzy za chrzest, ślub, pogrzeb, czytanie w intencji zmarłego, a szczególnie nie chcą pieniędzy jak chodzą po kolędzie :D
  3. nieczystość - nie sprawdzałem czy się nie myją, ale tak na serio to chyba mają jakieś grzeszki na sumieniu, z których się nie spowiadają np. wykorzystywanie dzieci.
  4. zazdrość - o tak, jak wikary patrzy na autko, chatę proboszcza
  5. łakomstwo - u większość księży widać to po wyglądzie
  6. gniew -idź i spróbuj dokonać aktu apostazji lub zadawaj niewygodne pytania
  7. lenistwo - jedyny grzech, które księża raczej nie popełniają
Dodatkowe grzechy główne:
  1. niesprawiedliwość społeczna - taki ksiądz dostaje za nic kasę, za odprawienie pogrzebu 200zł!
  2. handel narkotykami - bosi narkotykowi wiedzą, że księża to by wypaplali na spowiedzi
  3. zanieczyszczanie środowiska - tutaj są oczyszczeni z zarzutów
  4. manipulowanie genetyczne - księża nie mają uprawnień, żeby pracować w laboratoriach
  5. nieprzyzwoite bogactwo - np. Rydzyk, większość proboszczy
  6. aborcja - nie mają jak jej dokonać, no chyba, że ich "kochanka" zajdzie w ciążę
  7. pedofilia - chyba nie trzeba nic dodawać

Zobacz komentarze

Bóg i życie wieczne jest niepotrzebne

Tagi: Bóg, dusza, katolicyzm, religia, sens życia, wiara, życie, życie wieczne,
Kategoria:

Dlaczego postanowiłem napisać taki kontrowersyjny wpis? Ponieważ spotkałem się z takim tematem na forum.ateista.pl jak "Czy chciałbyś, żeby Bóg istniał?". Oczywiście nie chciałbym, żeby Bóg istniał, ale postanowiłem się jeszcze się zastanowić po co komu jest potrzebny Bóg.

Więc, trzeba zacząć od tego, że ludzie zaczęli tworzyć religie, gdy zaczęli się zastanawiać na zjawiskami występującymi na świecie. Występowanie burzy, deszczu tłumaczyli mocą jakiś nieznanych duchów(na początku byli to ich przodkowie), ponieważ nie umieli tego wytłumaczyć. Później, gdy zaczęli się zastanawiać jak powstał świat ich przodków zastąpili Bogowie, ale duchy przodków pozostały jako duchy błąkające się po ziemi jako demony lub dobre anioły. Mądrzejsi ludzie spośród ludzi(czyt. kapłani), zaczęli wykorzystywać swoją większą wiedzę, aby zyskać władze oraz korzyści materialne. Gdy władzę nad religią zyskali kapłani/szamani, zaczął się kształtować panteon bóstw, mniejsze bóstwa, które mogły mniej dać wzamian za modlitwę, były wypierane, generalnie duszki/demony w niektórych krajach już całkowicie zapomniane. Tak to przebiegał proces kształtowania się religii. Życie wieczne(po śmierci) jest motywem każdej religii od zarania dziejów, ludzie po prostu nie mogli sobie wyobrazić, że po śmierci tej osoby w ogóle nie będzie, ale jednego nie rozumiem: dlaczego płakali, skoro wiedzieli, że się z nimi spotkają.

Teraz Bóg jest jedynie niektórym potrzebny, aby wytłumaczyć jak powstał Wszechświat. Religii czepiają się też ludzie słabi psychicznie, chcą wiedzieć, że jeżeli tutaj się im w życiu nie powiedzie, to będą żyli wiecznie w Raju z Bogiem. Chcą też, aby inni decydowali za nich, wybierali im kodeks moralny, mówili im co mają robić, co nie, co nie wypada, co wypada, chcą też mieć pewność, że ktoś nad nimi czuwa(Bóg) i im pomorze, doradzi. Religia jest też dla ludzi słabo wykształconych, którzy po prostu nie znają dowodów naukowych na wyjaśnienie niektórych zjawisk tego świata oraz jest też dla tych którzy żyją w częściowo zamkniętych społecznościach, gdzie nie mają możliwości zetknięcia się z innymi poglądami, innymi dowodami, żyją w grupach wzajemnej adoracji. Religia jest też oczywiście dla tych, którzy chcą na niej zbić kasę(o. Rydzyk), decydować za innych.

Gdyby przyjąć argumentację wierzących, że Wszechświat musiał stworzyć Bóg, ponieważ musiał mieć jakąś przyczynę, i o to takim tokiem rozumowania możemy dojść do sprzeczności, co było przyczyną powstania Boga? Życie wieczne - nie ma takiego czegoś, niby dlaczego ma być, przecież Bóg jest miłosierny, więc nie może decydować, na podstawie jednego testu, czy człowiek ma być w piekle, czy w niebie. Narazie nic nie potwierdziło, że coś steruje człowiekiem oprócz mózgu, po prostu w mózgu jest wysoka rozwinięta sieć neuronowa, która steruje wszystkimi uczuciami, procesami życiowymi. Szympansy mogą też wykonywać skomplikowane zadania - wiem, że to nie jest niepodważalny dowód, człowiek po prostu wyewoluował(kościół nie zaprzecza ewolucji, a nauka potwierdza). Niby gdzie ta dusza miała się znaleźć, w ciele?; jakby miała nami sterować, energią? - a co z prawem zachowania energii. A dowód istnienia duszy, nie dowodzi jeszcze istnienia życia wiecznego.

A ja wolałbym żyć bez Boga, wierzyć, że nie ma życia wiecznego i dlatego postarać się żyć jak najlepiej w tym życiu, być jak najlepszy dla Świata, ludzi, żebym został dobrze zapamiętany, żeby moja rodzina była ze mnie dumna. I uważam, że Bóg i życie wieczne za bardzo ułatwiają życie, ludzie wierzą, że będą żyć wiecznie, więc nie starają się być dobrzy dla innych w tym życiu. Niektórzy uważają, że Bóg wybaczy nawet zabicie w imię wiary, że jeżeli nawracają to mogą zabijać. Oczywiście wolą mieć zarzucony z góry już Kodeks Moralny, nie chcą żyć po swojemu, decydować za siebie, brać życie na swoje barki, po prostu się nie uczą żyć, nie kształtują swojej moralności i przez to mniej sobie radzą w życiu. A gdy ktoś ich zapyta, dlaczego "coś" tak zrobił, powtarzają coś wykutego z biblii, czy jakiejś innej "świętej księgi", lub po prostu nie wiedzą dlaczego tak zrobili, mała cząstka ludzi wierzących ma świadomość swojego działania.

To byłoby na tyle. Teraz wy odpowiedzcie sobie na ważne pytania dotyczące waszego życia, ten tekst miał was zachęcić do samodzielnego myślenia, a nie do narzucenia wam ateizmu, agnostycyzmu, deizmu. Po prostu myślcie - niech to będzie waszą dewizą życiową.

Zobacz komentarze

"Nasz kochany" abp. Michalik

Tagi: abp, in vitro, Kościół Rzymskokatolicki, Michalik, religia, wywiad,
Kategoria:

Postanowiłem trochę się rozluźnić i napisać śmieszną, ale zarazem zmuszającą do myślenia notkę. Notka ta będzie o wypowiedzi abp. Józefa Michalika dla "Dziennika" z dnia 07.01.2008 poniedziałek. Dlaczego dopiero kilka dni później opisuję ten wywiad? Ponieważ w po przeczytaniu tego wywiadu w poniedziałek poprostu się bardzo zdenerowałem i musiałem mieć czas na wystygnięcie i przetrawienie tej wypowiedzi.

Przecież wszyscy doskonale wiedzą, że Kościół jest odpowiedzialny za depozyt wiar i moralności przekazany mu przez Boga, dlatego nigdy nie można zaprzestać obrony przykazań Dekalogu, w tym przypadku przykazania "Nie zabijaj". To jest istota misji Kościoła, z której nigdy nie zrezygnujemy, nie zależnie od wysuwanych oskarżeń.

Ubaw po pachy. Wszyscy doskonale wiemy(...), są przecież jeszcze ateiści, muzułmanie, hinduiści itp. Tak i oczywiście tylko Kościół jest odpowiedzialny za moralność, przecież Kościół reprezentuje cały świat :D. Ma bronić tego, nawet jeśli oskarżenia będą słuszne, to jest dopiero coś.

Sztuczne zapłodnienie in vitro związane jest z koniecznością wytworzenia dużej liczby embrionów, a więc istnień ludzkich, które potem w zdecydowanej większości są uśmiercne. Dla Kościoła sytuacja, w której dla uzyskania jednego życia godzimy się na śmierć wielu innych, jest niedopuszczalne i zawsze powiemy tu zdecydowanie i głośno "nie".

Embrion – faza rozwojowa kręgowców, obejmująca w przypadku człowieka okres od implantacji, czyli zagnieżdżenia w błonie śluzowej macicy(siódmy dzień) do ósmego tygodnia od zapłodnienia. Cechą charakterystyczną dla tego okresu jest to, że zarodek nie wykazuje jeszcze żadnego podobieństwa do osobnika rodzicielskiego.

Poszukajcie na necie zdjęcia 6 tygodniowego zarodka, to jest dopiero istota ludzka. Widać tu też dziwną rzecz w Kościele, zabrania aborcji - zabrania możliwości nie urodzenia dziecka, sprzeciw in vitro - zabrania posiadania dziecka. Lepiej niż przyjdzie jedno dziecko na świat niż żadne, jest to większa korzyść dla społeczeństwa. Zginą zarodki, których w przeciwnym wypadku i tak by nie było.

Tragedią dzisiejszych czasów jest to, że prawa stanowione nie są zgodne z prawem bożym, prawem natury, które obowiązuje wszystkich niezależnie od stosunku do Boga.

Ja tutaj się nie mogę połapać, czy prawo boże, czy natury. Zdecydujcie się biskupi, bo to są dwa całkiem inne prawa. Prawo natury to prawo, gdzie silniejszy wygrywa i zabija słabszego, gorszego, niedorozwiniętego, innego niż my. Jeśli takie prawo ma obowiązywać nas wszystkich to wolałbym zlikwidować Kościół. A właśnie dlaczego to prawo boże/natury ma obowiązywać nas wszystkich, czyżby biskupi chcieli odebrać wolną wole, która został nadana przez ich Boga.

Kościół osiąga swoje cele nie na płaszczyźnie politycznej, zewnętrznej, lecz poprzez odrodzenie wewnętrzne człowieka.

Sorry, że się tak wyraże. Ale to jest pierdolenie o Szopenie. Kościół nie osiąga swoich celów na płaszczyźnie politycznej, tak tu biskup skłamał w żywe oczy czytelnikom wywiadu. Kościół stosuje zwykłą politykę.

Kiedyś ten abp użył określenia "rzeź niewiniątek" na in vitro. Reszty się nie będe czepiał. Biskup złożył normalne życzenia, zaczął je od : "Życzę wierzącym", i za to mu dziękuje, ponieważ nie chciałbym się nawrócić:D.

Zobacz komentarze

Święty Mikołaj

Tagi: religia, Społeczeństwo, święta, Święty Mikołaj, tradycja,
Kategoria:

Każdy teraz o tym czerwono-białym staruszku, a kto to jest w ogóle i dlaczego jest znany na całym świecie i dlaczego rozdaje prezenty w Boże Narodzenie?

Mikołaj

To jest definicja z wikipedii: Święty Mikołaj (ang. Santa Claus, Father Christmas) jest to baśniowa postać starszego mężczyzny z brodą ubranego w czerwony strój, który wedle legendy w okresie świąt Bożego Narodzenia prezenty saniami ciągniętymi przez zaprzęg reniferów. Według różnych wersji zamieszkuje wraz z grupą elfów Laponię, Grenlandię, północną Kanadę, księżyc lub biegun północny. Gdzię? Kto? Najczęściej w Polsce słyszymy, że Mikołaj zamieszkuje Laponię, w amerykańskich filmach słyszymy o biegunie północnym. Bardziej „wiarygodnym” miejscem zamieszkania mikołaja byłby biegun północny, ale ja nigdy nie słyszałem o mikołaju na księżycu :D. Mało kto wie, że Święty Mikołaj jest to biskup z Miry, który roznosi prezenty 6 grudnia. Ale gdzie nie gdzie nie ma Świętego Mikołaja, tylko są inne postacie np. Gwiazdor na Wielkopolsce, Dziadek Mróz w Rosji. Dlaczego przez komin? Jest jedna legenda, która po części nam to wyjaśni. Pewien mężczyzna, która popadł w nędze postanowił sprzedać swe córki do domu publicznego. Gdy biskup się o tym dowiedział, wrzucił trzy sakiewki z pieniędzmi przez komin, a że córki suszyły tam swoje pończochy, to sakiewki do pończoch wpadły. A pewnie, przez przeróbki tej legendy, Mikołaj zaczął wchodzić kominem :P. Kiedy? A właśnie dlaczego pomiędzy 24 grudnia, a Nowym Rokiem, przecież Mikołaj roznosił prezenty 6 grudnia. Powszechnie uważa się, że to niezgodność kalendarza gregoriańskiego z juliańskim, i dzięki temu rozdawanie prezentów przesunęło się do Bożego Narodzenia. Ale Mikołaj zgodnie ze starym zwyczajem w niektórych krajach rozdaje prezenty 6 grudnia. Strój? Biskup Mikołaj z Miry – starzec z okazałą brodą, w infule i pastorale, na plecach worek, w rekach rózgi. Obecny wizerunek, przypisuje sięCoca-Coli, koncern ten zlecił w 1930 opracowanie stroju Fredowi Mizenie. Chociaż pierwsze wizerunki Mikołaja w tym stroju były powszechne już w latach 20, to dzięki Coca-Coli wizerunek ten został utrawalony i stał się bardziej popularny. Każdy chyba zna współczesny wizerunek Mikołaja, ale trzeba wspomnieć, że jedyną rzeczą jaka przetrwała z jego starego wizerunku to długa broda. Towarzysze? Początkowo Mikołaj przybywał żaglowcem z ciepłych krajów, a wór niósł mu czarno skóry sługa zwany Czarnym Piotrusiem. Ale to nie pasowało, to nie pasowało to zimy, więc gdy gdy w roku 1822 Clemens Clarke Moore napisał w poemat, gdzie św. Mikołaj przybywa saniami zaprzężonymi w renifery z bieguna północnego, natychmiast się to przyjęło. Gdy mikołaj został przesunięty na Boże Narodzenie, niektórzy wpadli na pomysł, aby Mikołaja zastąpić dzieciątkiem Jezus. To się nie przyjęło, ale za to d dziecko stało Śnieżynką – towarzyszem Mikołaja. Również znanymi towarzyszami Mikołaja są diabły, lub elfy. Chociaż częściej Mikołaj przychodzi sam.

Zobacz komentarze

Koniec religi w szkołach

Tagi: Akcje, Polska, Prawo, reformy, religia, Szkoła,
Kategoria:

Religia w szkołach odbiera nam nasze prawa

Religia odbiera nam nasze prawa, ale nie dlatego, że jest w szkołach, ale dlatego, że jest obowiązkowa. Trzeba się obudzić z mroków średniowiecza. W Polsce musi nastąpić przemiana kultularna, ale żeby do tego dopuścić, trza aby każdy miał możliwość wyboru wyznania. Obecne łamane jest to prawo w szkołach. Słowa religia może być tu używane w znaczeniu nie tylko przedmiotu nauczania.

Obecna sytuacja:

"Nauczanie religii w szkołach państwowych (z założenia świeckich) stało się już bezdyskusyjną normą. Lekcje religii przeważnie odbywają się w środku planu lekcji wymuszając tym samym na uczniach uczestnictwo. Katecheci, którzy zgodnie z deklaracją Kościoła mieli pracować nieodpłatnie, są dziś opłacani ze środków publicznych. Początek i zakończenie roku szkolnego poprzedzane są mszami w kościele a rekolekcje odbywają się kosztem odwoływanych zajęć lekcyjnych. W szkołach publicznych powszechna jest też obecność symboliki religijnej."

W artykule „Nie ma szkoły bez Boga” („GW”, 13.03.2007) czytamy: Bruno poszedł do innego przedszkola. Za półtora roku zacznie mu się religia. – Cała grupa pójdzie za wesołym księdzem grającym na gitarze, a on zostanie sam w sali? Dziecko niechodzenie na religię odbierze jak zakaz, karę. Na tym polega perfidia wprowadzenia religii do szkół i przedszkoli: że nagle niewierzący rodzice jawią się własnym dzieciom jako karzący za nic.

Artykuł 53 ustęp 7 Konstytucji stanowi:„Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania" i jest ona łamany w momencie deklaracji w sprawie uczestnictwa w religi. Prof. Pietrzak zwrócił na to uwagę krytycznym głosem w sprawie orzeczenia TK.

Nawet jeśli, ktoś już przebrnie i zapisze się na etyke, to i tak jest 99%, że nie ma odpowiedniego nauczyciela, który mógłby go nauczać. Symbole religijne(krzyże) w szkołach naruszają prawa zagwarantowane w konstytyujcji, ponieważ łamią art. 25 u.2, który mówic o bezstronności władz publicznych.

Na wypłaty dla ok. 40 tyś katechetów — 600-700 mln. A z tymi pieniędzmi można by dużo zrobić np. poświęcić na wprowadzenie edukacji seksulanej do szkół(dzięki hierarchom rzymskokatolickim nie zostało wprowadzona, chociaż z ustawy z 1993r. wynika obowiązek wprowadzenia do szkół edukacji seksualnej). Pewnie mamy wierzyć w bociany, a zabezpieczać się stosunkiem przerywanym.

W 2006 według sondażu 43% Polaków uczęszcza regularnie do kościoła, jakby wziąć pod uwagę młodsze pokolenie wskaźnik pewnie by był jeszcze mniejszy. W Polsce jest 90% katolików i jak się można domyślić, prawie wszyscy są nimi z urodzenia, a nie z wyboru.

Postulat :

&1. Religia jako przedmiot nieobowiązkowy, traktowany tak samo jak kółko przedmiotowe, odbywać się będzie po lekcjach.

&2. Religia nie wliczana do średniej, religia bezpośrenio regulowana przez kościół.

&3. Dodatkowy obowiązkowy przedmiot w szkole, którym będzie filzofia.

Uzasadnienie:

1. Myśle, że niektórzy uczniowie, przychodząc nieobowiązkowo po lekcjach i poświęcając swój czas, staraliby się pogłębiać wiarę. Idąc do kosciola - budynku przykoscielnego - domu parafialnego - dziecko: - czuje troche powagi i szacunku dla tego, - wymaga troche wysilku co powoduje wieksza polaryzacje, - nie jest zmieszane z innymi przedmiotam i dzieki temu religia nie jest traktowana jak jeden ze zwyklych przedmiotow. A teraz chodzą zaintersowani i nie zainterosowani, a ci trudzy przekszkadzają prze co obniża się ogólny poziom nauczania tego (przedmiotu).

2. Religia nie zasługuje na wliczanie do średniej, a to z tego powodu, że wzorowi katolicy względnie będą mieć większą średnią niż "źli katolicy".

3. Trzeba uzupełnić lukę, gdy religia będzie usunięta z planu lekcji. W polskiej szkole od uczniów nie wymaga się dyskusji, ale kucia, kucia i jeszcze raz kucia. Uczniowie nie są przygotowani do mądrych dyskusji na temat wiary, rasy, poglądów, w jakich będą uczestniczyć dużo razy w życiu. Uczniowie nie potrafią dyskutować, gdyż nie mieli gdzie nabyć tej umiejętności, ani nie mieli gdzie jej ćwiczyć. Wyjątkami są uczniowie, którzy w swoich domach uczeni są dyskusji przez rodziców, ale to jest rzadko praktykowane w polskich domach.

Wnioski:

1. Zamiast religi, filozofia.

2. Religa przedmiot nieobowiązkowy, po lekcjach.

3. Ustaleniem programu i godzin zajmię się dany kościół lub związek wyznaniowy.

Aby urzeczywistnić dany program należy zmienić:

Art. 53.

4. Religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób.
na
4. Religia kościoła lub innego związku wyznaniowego nie może być obowiązkowym przedmiotem nauczania w szkole finansowanej przez państwo.
Warto poczytać:
  1. http://www.racjonalista.pl/kk.php/d,261/q,Panstwo.i.polityka
  2. http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2728
  3. http://serwisy.gazeta.pl/edukacja/1,52300,3979000.html
  4. http://fakty.interia.pl/kraj/news/nie-chodza-na-religie-bo-zla-ocena-popsuje-swiadectwo,1004530,3
  5. http://www.racjonalista.pl/index.php/s,35/d,5534
  6. http://wiadomosci.onet.pl/1455457,240,2,kioskart.html

Zobacz komentarze